polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Raphael Rogiński  Plays John Coltrane and Langston Hughes African mystic music

Raphael Rogiński
Plays John Coltrane and Langston Hughes African mystic music

Niewiele jest postaci w świecie jazzu, które darzone byłyby tak olbrzymim kultem jak John Coltrane. Na przestrzeni lat granie muzyki Coltrane’a przez innych artystów przybierało częstokroć formy karykaturalne, bardziej przypominające zawody sportowe lub akademickie cyzelowanie nutek – nikł natomiast duch, szalenie istotny pierwiastek emocjonalny zaklęty w dźwiękach. W ramach serii Populista, prowadzonej przez wydawnictwo Bołt Records, Raphael Rogiński mierzy się z dziedzictwem twórcy A Love Supreme w sposób niesłychanie inteligentny, wyważony, a zarazem radykalny.

Już samo przetransponowanie muzyki Coltrane’a na gitarę to posunięcie odważne. Rogiński posłużył się głównie kompozycjami sprzed free jazzowego etapu kariery saksofonisty, jednak konia z rzędem temu, kto bez zajrzenia w tytuły odgadłby któryś z nich. Gitarzysta występuje na tym albumie trochę w roli etnomuzykologa-poety, szuka w twórczości Coltrane’a mistycznego, afrykańskiego tła, które na dobrą sprawę samodzielnie wymyśla, rekonstruuje z niebywałą pomysłowością. Krążek ma charakter bardzo wyciszony i subtelny, co mocno podkreśla oszczędna, naturalistyczna produkcja. Ciekawym urozmaiceniem jest udział w kilku nagraniach Natalii Przybysz, która melorecytuje poezję Langstona Hughesa, czarnoskórego, homoseksualnego poety amerykańskiego z pierwszej połowy XX wieku. Niemniej główną zaletą tego wydawnictwa jest powściągliwa wirtuozeria Rogińskiego, pełna wyczucia i wrażliwości na najbardziej ulotne brzmieniowe detale, często właśnie nimi operująca.

Płyta jest niezwykle udaną odpowiedzią na pytanie jak w kreatywny sposób oddać hołd muzyce o statusie ikonicznym. Właśnie tego typu interpretacje udowadniają, że dziedzictwo Coltrane’a nie musi być spetryfikowane w standardach i leżeć na zakurzonym postumencie zatytułowanym „klasyka jazzu”. Bo nawet jeśli sam Trane jest na albumie ciężko rozpoznawalny, to muzyka grana przez Rogińskiego posiada być może najistotniejszy pierwiastek obecny w twórczości legendarnego saksofonisty, a mianowicie ducha. Sądzę, że John Coltrane byłby zadowolony z właśnie takiego potraktowania jego dorobku.

[Krzysztof Wójcik]

recenzje Alte Zachen w popupmusic