polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Cukunft Wilde Blumen

Cukunft
Wilde Blumen

Długo oczekiwanym (do studia muzycy wchodzili już ponad dwa lata temu) trzecim albumem wkracza Cukunft na nową, choć niegdyś już obraną, drogę własnych kompozycji. Nawiązując do tytułu płyty – to dzikie kwiaty już z naszego pola, a nie ze znalezionego w archiwach obrazka. Po interpretacjach utworów Bieregowskiego i Gebirtiga, Wilde Blumen wypełniają (z jednym wyjątkiem) nowe kompozycje Raphaela Rogińskiego plus jedna zespołowa. Ewoluująca formuła, jaka zdaje się być ideą grupy, znajduje tutaj swoje ucieleśnienie, a hasło „nowa muzyka żydowska” nabiera w tym przypadku bardziej dosłownego kontekstu. Kompozycje łączy spory ładunek smutku i nostalgii, nastrojem i klimatem przypominający starsze utwory, jakie wypełniły drugą połowę poprzedniego wydawnictwa. Ale poza ujmującymi melodiami i czystym, szlachetnym brzmieniem czuć również napięcie, drapieżność, są momenty uniesienia. To zestawienie delikatnych, subtelnych melodii z szorstkością i energią chyba w największym stopniu stanowi o sile i dojrzałości płyty. Właściwie każdy z ośmiu utworów to perełka, a kilka zwraca uwagę szczególną: frywolno-smutny „Nie dotykaj mnie”, z przejmującą, depresyjną końcówką; obłędny „Senny kwiatek”, uderzający na początku ostrymi zwarciami, potem przechodzący w urzekający klarnetowo-saksofonowy temat podszyty hipnotyczną partią gitary. Wreszcie dwa mocniejsze utwory – zadziorny „Mak” oraz „Dmuchawiec”, również pełne spięć, oba nieco bliższe temu znanemu z koncertów, transowemu i dynamicznemu wcieleniu Cukunftu.

Wilde Blumen to piękny, wciągający i pełen autentycznych emocji album, do którego zwyczajnie chce się wracać i który – nie wątpię - poruszy nawet mniej wrażliwego odbiorcę. A dla śledzących poczynania zespołu może to wreszcie znak większej jego aktywności, zwłaszcza, że z premierą płyty zbiegł się w czasie wyjątkowy krakowski koncert z rumuńską wokalistką Marią Raducanu, co w niedalekiej przyszłości znajdzie może swój ciąg dalszy.

[Marcin Marchwiński]

recenzje Alte Zachen w popupmusic