polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Perry Robinson / Wacław Zimpel / Michael Zerang / Raphael Rogiński Yemen - Music of the Yemenite Jews

Perry Robinson / Wacław Zimpel / Michael Zerang / Raphael Rogiński
Yemen - Music of the Yemenite Jews

Jeśli prawdą jest, że pierwszy wspólny koncert kwartetu Perry Robinson / Michael Zerang / Raphael Rogiński / Wacław Zimpel, którego zapisem jest niniejsza płyta, poprzedziło ledwie jedno kilkugodzinne spotkanie i próba, wrażenia po wysłuchaniu materiału z ich autorskim zmaganiem się z muzyką Żydów z Jemenu, nabierają jeszcze większej mocy. Rezultatem tego spotkania jest album, na którym we wzorowym porozumieniu, w przestrzeni czterech zawartych na nim kompozycji, objawia się cała, tkwiąca w tej doskonałej interpretacji unikatowej tradycji muzycznej, siła.

Płyta rozpoczyna się kompozycją, przy której aż trudno usiedzieć na miejscu. Melodyjny, jednocześnie w brzmieniu klarnetów nostalgiczny i niepokojący utwór stanowi łagodne i przystępne otwarcie, każe też głębiej zastanowić się nad wziętą na warsztat muzyką i sposobem jej opowiadania. Parze kolejnych utworów nieco bliżej do freejazzowej estetyki, bardziej wysunięta na pierwszy plan jest gitara Rogińskiego, gęściej w nich od bardziej nieoczywistych, trudniejszych motywów. Wreszcie ostatni utwór, najdłuższy na płycie, podzielony na dwie przecięte chwilą ciszy części i znów powrót do powoli wykuwającej się, hipnotycznej quasi-tanecznej melodii. Piękne zamknięcie.

Trudno mi sobie wyobrazić inny skład, który z takim powodzeniem poradziłby sobie z odczytaniem i przetworzeniem tej historycznej materii. Rola całej czwórki w osiągnięciu finalnego efektu jest nie do przecenienia – gra kapitalnie poruszającego się w takiej estetyce Zeranga jest pełna hipnotyczności i pasji, wyraźna i przesycona rytmem. Niekiedy wydaje się ona w kontekście całości kluczowa, ale cały czas zostawia dużo przestrzeni reszcie zespołu. Klarnety Robinsona i Zimpla to wzajemnie się uzupełniają, to w bardziej ekstatycznych fragmentach wybornie ścierają. Gitara Rogińskiego (jedna z czterech kompozycji na płycie jest jego autorstwa) w pewien sposób nadaje całości nieco bardziej współczesnego oblicza, a kiedy jest na pierwszym planie, tworzy niesamowity efekt, choćby w przepięknej, operującej ciemną barwą, mocno neurotycznej partii w zamykającym album utworze. Właśnie w aspekcie udziału Rogińskiego, przychodzą mi na myśl Cukunft i Shofar, dwie formacje, które powołał do życia, by na płaszczyźnie muzycznej pokazać rezultat dialogu z żydowską tradycją. I choć każdy z trzech projektów to zmaganie się z inną jej częścią, widać wartości wspólne: twórczą, pozbawioną taniego sentymentalizmu reinterpretację, autentyczną i pełną pasji konfrontację z kulturą, która bądź co bądź przeminęła. Polsko-amerykańskiemu kwartetowi bez żadnej wątpliwości to się udało – efektem jest wspaniały, wciągający bez reszty album. Wielkie brawa.

[Marcin Marchwiński]