polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
The Light (Zimpel, Traczyk, Rasz) Afekty

The Light (Zimpel, Traczyk, Rasz)
Afekty

Drugą płyta tria Wacław Zimpel / Wojciech Traczyk / Robert Rasz, teraz pod nazwą The Light, pokazuje, że pokładane w tej formacji nadzieje realizują się w sposób frapujący, może i przewyższający najśmielsze oczekiwania. „Afekty” fascynują brzmieniem, przestrzenią, interakcją między muzykami, pięknem kompozycji i klasą improwizacji od pierwszych sekund otwierającego album Freedom Cry, do ostatnich dźwięków wieńczącego go Shangri La. Proporcje między kompozycjami a utworami w pełni improwizowanymi układają się z grubsza pół na pół. Zespół w bardzo konstruktywny sposób odnosi się do jazzowej tradycji, w szczególności tej free. Czerpie z niej na meta-poziomie, rozpinając siatki i konteksty, w których wydarza się ta muzyka, w inspiracjach i technikach często poza jazz wykraczająca.

Atutem albumu dwojakiego rodzaju spójność. Primo, to przede wszystkim medytacyjna, pełna skupienia, momentami gorzka aura. Secundo, tworzące ją brzmienie, rysowane przez posiadającą wiele przestrzeni sekcję rytmiczną i wirtuozerię klarnetów Zimpla, sięgającego tutaj też po posępne tarogato. To dopiero druga płyta tria, a już dysponuje ono własnym, żywym pomysłem na dźwiękową materię, i nie tyle podejmuje dialog z jazzową (i nie tylko) historią, lecz prezentuje konstruktywną jej reintepretacje. „Afekty” to rewelacyjna płyta, fascynująca brzmieniem i wykonaniem, ale zarazem bardzo mocno przemawiająca do odbiorcy.

Krytyk New York Times Ben Ratliff w książce o Johnie Coltrane argumentował, że po jego śmierci cały jazz jest mniej lub bardziej zawoalowanym powtarzaniem koncepcji Coltrane’a. Teza mocno przesadzona, zwłaszcza, że do kluczowego wyznacznika jego dzieła – tworzenia muzyki jako przejawu i medium pewnej duchowości, zbliżył się mało kto. „Afekty” tę właśnie rzadką cechą mają - muzyki, której nie można opisać, którą należy przeżyć. Wspaniałe.

[Piotr Lewandowski]