polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
HERA Where My Complete Beloved Is

HERA
Where My Complete Beloved Is

Drugi album Hery rozpoczyna się dźwiękiem pochodzącego z Indii harmonium –oscylującym dronem, który później przechodzi w puls z filigranową melodią. W drugim utworze słyszymy ukraińską fujarę, wygrywającą niskie, trwające tony. W trzecim zaś, ponownie hinduską, tampurę. Otwarcie równie dobrze mogłoby być zagrane na lirze korbowej, początek drugiego utworu na, powiedzmy, bansuri, a mantryczny trzon trzeciego (przy sporym co prawda wysiłku, ale może by się udało) na suce biłgorajskiej. W muzyce Hery geograficzne, kulturowe podziały stały się już kompletnie nieistotne wobec wszechogarniającej wizji tej muzyki i jej potężnej, duchowej motywacji. Ciągle można ją nazwać jazzem, ale wcale nie trzeba – jazz jest tu pewnym gmachem wiedzy i doświadczeń, katalogiem drzwi, których już nie trzeba wyważać, przez które można przejść w poszukiwaniu autorskiej wypowiedzi.

Po doskonałym, zanurzonym w tradycji ekstatycznego, niemal religijnego free lat 1960., debiucie, Hera na drugiej płycie uczyniła kolejny krok, łącząc free jazzową elastyczność i zespołową otwartość z surowym, niemal prymitywnie rytualnym folklorem i kosmiczną wizją. Równocześnie, kwartet Zimpel / Postaremczak / Wójciński / Szpura (uzupełniony raz przez Sarę Kałużną na tampurze i raz przez Maniuchę Bikont wyśpiewującą zamykający utwór) gra tę głęboką muzykę lekko, bez przesady, bez zbędnych czy przerysowanych gestów. Nie narzuca swojej koncepcji, pozostawia słuchaczowi przestrzeń do interpretacji i określenia, w jaki sposób chce się w nią zaangażować. Czy to przez pełne rezonansów brzmienia instrumentów tradycyjnych, czy przez odwołujący się Afryki styl gry perkusisty Pawła Szpury (sięgającego tutaj także po perkusjonalia), czy przez pewną majestatyczność, skojarzenia z klasycznymi płytami Alice Coltrane i Pharaoha Sandersa nasuwają się same. Jednak w tych czterech utworach, zawieszających upływ czasu i sprawiających, że 65 minut wydaje się o połowę krótsze, Hery nie można pomylić z kimkolwiek. Genialna płyta.

[Piotr Lewandowski]