polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
WOJTEK MAZOLEWSKI Grzybobranie

WOJTEK MAZOLEWSKI
Grzybobranie

Gdy w styczniu 2008 zachwycaliśmy się koncertowym albumem "Alchemia" Pink Freud Quintetu z Marcinem Maseckim i Tomkiem Dudą w składzie, Wojtek Mazolewski miał już upichcony kolejny rarytasik. Zebrany został on podczas dwudniowej sesji licznego grona spiskowców, w składzie: Candelaria Saens Valinente (wokal, tuba), Irek Wojtczak (saksofon, flet), Tomek Duda (saksofon), Kamil Szuszkiewicz (trąbka), Tomek Ziętek (trąbka), Marcin Masecki (instrumenty klawiszowe), Łukasz Moskal (perkusjonalia), Kuba Staruszkiewicz (perkusja), Wojtek Mazolewski (bas), a także przy udziale Konstantego Czartoryskiego i Wojtka Zrałka Kossakowskiego, których rola nie jest do jasna, lecz z pewnością była niebagatelna. Rozwikływać tej zagadki nie trzeba, lepiej zapuścić się w gąszcz "Grzybobrania". Bogaty w skojarzenia, muzyczne i nie tylko, tytuł skrywa pełną znaczeń dźwiękową eskapadę, której olbrzymim atutem jest wieloznaczność i zaoferowanie słuchaczowi olbrzymiej swobody w odbiorze.

Efektem improwizowanej sesji i postprodukcji o nieodgadnionym zakresie, są bowiem utwory o nieprzewidywalnej narracji, obrazoburczym brzmieniu oraz prowokującym wręcz podejściu do kompozycji i poszczególnych instrumentów. To, co w "normalnych" warunkach spodziewalibyście się usłyszeć jako finał długaśnej improwizacji, na "Grzybobraniu" może otwierać utwór. Tam, gdzie przyzwoitość kazałaby wnieść odrobinę powagi, absurd sięga zenitu, a wtedy, gdy natężenie dźwięków przyprawia o zawrót głowy, pojawia się niespodziewanie delikatny liryzm. Natrętne ataki elektrycznego pianina Marcina Maseckiego, zataczające się frazy instrumentów dętych, wędrujący od rudymentarnego rytmu do marcuso-millerowych solówek bas Mazolewskiego, to tylko pierwsze z brzegu przykłady ingrediencji oswobadzającego wywaru, jaki serwuje nam gdańsko-warszawski kolektyw. Sięgając zarazem po nie-jazzowe inspiracje jeszcze śmielej, niż macierzysta formacja lidera. W tym szaleństwie jest jednak metoda, a olbrzymią frajdą dla słuchacza jest ją sobie dopowiedzieć.

Rzecz staje się jeszcze ciekawsza, gdy muzykę Mazolewskiego usłyszy się na żywo w wykonaniu jego kwintetu. Na ten składają się uczestniczący w sesji Szuszkiewicz, Wojtczak i Staruszkiewicz oraz Joanna Duda, pianistka "z zewnątrz". Album oferuje kwintetowi kompozycyjne zręby, które eksploruje on na scenie w odmiennym, bardziej akustycznym środowisku, nie stroniąc od improwizacji. Generuje w ten sposób nową wizję "Grzybobrania", żyjącą w równoległym świecie do studyjnej, a nie mniej ciekawą. Olbrzymie brawa.

[Piotr Lewandowski]