polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Alameda 5 Duch Tornada

Alameda 5
Duch Tornada

Duch Tornada ma wszelkie predyspozycje do zaistnienia w polskiej muzyce alternatywnej jako płyta klasyczna. Album poszerzonej do kwintetu Alamedy nie jest kontynuacją drogi, którą formacja podążała na mocno gitarowym Późnym Królestwie. Płyta stanowi destylat, syntezę idealnie łączącą estetyki prezentowane dotychczas przez szereg projektów tak zwanej sceny bydgosko-toruńskiej, dla których wspólnym mianownikiem jest postać Kuby Ziołka.

Album został zrealizowany z prawdziwym rozmachem – całość jest rozpięta na blisko 80 minut i podzielona na dwa krążki cd. Jednak to nie rozmiar wydawnictwa, lecz bogactwo treści decyduje o tym, że mamy do czynienia z rzeczą epicką w szerokim rozumieniu tego słowa. Duch Tornada to amalgamat charakterystycznych tematów, piosenkowych miniatur i dłuższych, psychodelicznych improwizacji, wykorzystujących do maksimum potencjał aranżacyjny pięcioosobowego składu, często poszerzanego o udział gości. Płyta jest wyraźnym zwrotem w stronę rytmu, doskonale prowadzonego i niuansowanego przez nowe postacie w szeregach Alamedy - Jacka Buhla i Rafała Iwańskiego. Sekcja napędza Ducha Tornada i daje reszcie składu dużo przestrzeni do eksperymentowania z brzmieniem i strukturą kompozycji. Materiał zaskakuje właściwie na wysokości każdego spośród 13 utworów, a jednocześnie zachowuje wewnętrzną spójność, dzięki czemu odsłuch krążka to naprawdę pasjonujące doświadczenie. Bardzo dobrym zabiegiem koncepcyjnym okazało się podzielenie obszernego zestawu na dwie części – pierwsza stanowi transową, rozpędzoną inicjację, wydłużony prolog, natomiast druga, złożona z mniejszych form, to imponujący pokaz różnorodności brzmień – od elektroniki, przez mocne gitarowe uderzenie, awangardową piosenkę, samplowe eksperymenty, aż po free jazzową improwizację. Dodatkową wartością albumu jest kontekst science fiction idealnie korespondujący z dźwiękiem, który czerpie z najlepszych wzorców nieskrępowanej formalnie muzyki psychodelicznej poprzednich dekad.

Duch Tornada to album o świetnym wyczuciu proporcji i w moim odczuciu szczytowe osiągnięcie artystów działających pod szyldem Milieu L'Acéphale. Płyta-kalejdoskop, która potrafi przenieść słuchacza w inny wymiar. Bardzo ciężko będzie wzbić się muzykom ponownie na tak wysoki poziom. W podobnie słodko-gorzkiej sytuacji była niegdyś Ścianka po wydaniu spektakularnych Dni Wiatru. Jedno jest pewne, trawestując słowa z utworu „Farmakopea”, słuchając Ducha Tornada: you don’t need drugs to be happy

[Krzysztof Wójcik]