polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Jachna / Mazurkiewicz / Buhl Dźwięki Ukryte

Jachna / Mazurkiewicz / Buhl
Dźwięki Ukryte

Pisząc latem ubiegłego roku o Synthomatic - piątej płycie w dorobku duetu Wojtek Jachna / Jacek Buhl - wspomniałem na koniec, że może to być zwieńczenie pewnego etapu dla bydgoskiego składu. Podejrzewam, że do wybitnie zgranej formuły panowie pewnie jeszcze powrócą, faktem jest jednak, że rezultat kolejnej sesji (zarejestrowanej w końcówce tamtego roku w bydgoskiej synagodze) to rozdział zupełnie nowy, podobno nawet napisany z inicjatywy samego Jacka Mazurkiewicza, a mówienie w kontekście tego składu jako organiźmie zupełnie nowym, osobnym, nie będzie bezzasadne. Zestawiając Dźwięki ukryte z poprzednimi albumami, dużo łatwiej wskazać będzie bowiem różnice niż podobieństwa, ślad na charakterze materiału pozostawiony przez kontrabasistę jest bardzo wyraźny. A że w dodatku wręcz trudno uwierzyć, że to dokumentacja dopiero pierwszego wspólnego spotkania - trio współgra doprawdy kapitalnie - płyta zasługuje na to, by być wydarzeniem nie tylko z powodu poszerzenia składu.

Zapis sesji składającej się na Dźwięki ukryte przynosi muzykę niemal w całości wyimprowizowaną, a przy tym wolną od schematów i niejednoznaczną, przy której nie tak łatwo szukać klarownych punktów odniesienia wśród minionych duetowych nagrań. Elektroniczne manipulacje (zauważalnie bardziej radykalne niż wcześniej) są tutaj w największym stopniu domeną zaproszonego gościa, znanego zresztą z takich inklinacji i stosującego je na swoich solowych albumach; dochodzą jeszcze transowe pochody w już czysto akustycznym wymiarze (świetny utwór "Nie wiem, myślę"). Mam też wrażenie, że trąbki Jachny jest jakby nieco mniej niż na wcześniejszych płytach, a w dodatku nie brzmi tak zwiewnie i lekko jak niegdyś. W niemałej części płyty trio objawia się zresztą niczym rasowy akustyczny skład przemierzający śmiało czysto freejazzowy obszar, oddając się sonorystycznym eksploracjom, poprzez skromne, pojedyncze dźwięki korespondując z ciszą w stopniu wcześniej bodaj niespotykanym. Swoisty szamańsko-rytualny, mistyczny klimat jest też jednym z wyróżników Dźwięków ukrytych, płyty niełatwej, szorstkiej, być może w największym dotąd stopniu eksperymentującej z dźwiękiem i w efekcie niezbyt przymilającej się odbiorcy, ale będącej w pełni własną, szczególną i osobną wypowiedzią.

[Marcin Marchwiński]