polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Innercity Ensemble / Kapital  II / No New Age

Innercity Ensemble / Kapital
II / No New Age

Jeśli długość wydawnictw Innercity Ensemble będzie przyrastać w dotychczasowym tempie, to na następnej płycie grupa powinna zaserwować ze trzy godziny muzyki. Choć byłoby to przesadą, nie jest niemożliwe – ostatecznie modus operandi kolektywu od początku polega na selekcji materiału z improwizowanych sesji. Każde kolejne podejście ma więc potencjał do przyćmienia poprzedniego, choćby ze względu na coraz lepsze zgranie i rozumienie się muzyków. II unaocznia to z dość dużym blaskiem, a choć wyraźnie dłuższa od Katahdin, jest też od poprzedniczki płytą równiejszą. Materiał został rozłożony na dwa dyski raczej ze względów artystycznych niż praktycznych (zmieścił by się na jednym), wskazujących na odmienne proporcje faktur oraz rytmu. Zwłaszcza na czarnym, rytmicznym dysku muzyka jest bardziej chwytliwa od tej z pierwszego albumu, w całym zaś materiale słychać powrót do obszarów bliskich Sao Paulo Underground (obecnych na pierwszej, internetowej epce), zwłaszcza, kiedy w dźwiękowej chmurze fruwa eteryczna, ale skoncentrowana trąbka Wojtka Jachny. Wyeksponowanie rytmicznego wymiaru improwizacji jest novum dla nagrań grupy, ale równocześnie słychać sporo Tortoise, w piątym numerze czarnego dysku może nawet do przesady. Na szczęście przesuwanie pierwszoplanowych ról między muzykami kolektywu sprawia, że grupa przyjmuje różne oblicza, a jej „bezliderowość” jest olbrzymim atutem. Nie chodzi o tzw. demokrację, tylko pewne zatracenie się w dźwięku, z którego Innercity wykuwają utwory – i robią to coraz lepiej. „Warsztatową” metodą pracy, swobodnym wiązaniem struktur muzyki zachodniej z szeroko rozumianym południem i inklinacją do dźwiękowego wyrazu tajemnicy, Innercity nawiązują do Can czy Popol Vuh, ale jest to nawiązanie bardzo współczesne. Zarówno instrumentalnie, gdzie szerokie wykorzystanie perkusjonaliów łączy się z cyfrowymi chmurami, jak i strukturalnie, czy wręcz kompozycyjnie. II to najlepszy dotychczas materiał grupy, na którym różne możliwości sygnalizowane wcześniej się ze sobą połączyły, wykrystalizowały.

Mit założycielski duetu Kapital też odnosi się do lat 1970., a konkretnie do Richarda Pinhasa, choć Kuba Ziołek i Rafał Iwański jako inspirację wskazują raczej ubiegłoroczny koncert francuskiego muzyka w Bydgoszczy. No New Age to zdaje się także materiał wycięty z kilkudniowej improwizowanej sesji, ale przynoszący bardzo ciekawą propozycję rozwiązania dylematów, które niedawno rozłożyły na łopatki np. Barn Owl – jak gitarowe, rockowo nacechowane konstrukcje powiązać z abstrakcyjnymi, ambientowymi pejzażami bez popadania w banał, czy właśnie new age. Obaj muzycy mówią wyrazistymi głosami, ale razem – industrialny rodowód Iwańskiego i rockowy Ziołka świetnie uzupełniają się w nieprzesadnie hipnotycznych, czasem dyskretnie poetyckich, kiedy indziej sensownie podniosłych kawałkach zbudowanych w oparciu o wspólne granie. Szkoda, że niektóre urywają się w pół zdania, jak otwierający album „Live On!”, niektóre popadają w lekki banał, jak „Zona (Depresa)”, ale te niedociągnięcia wydają się właśnie pochodną spontanicznego podejścia do materiału. Punkt wyjścia Kapital jest bardzo porządny i jeśli ewolucja Innercity może być tutaj prognostykiem, Iwański i Ziołek powinni tę współpracę rozwijać.

[Piotr Lewandowski]

recenzje Artur Maćkowiak, Ann Noël / Grzegorz Pleszyński / Artur Maćkowiak, Artur Maćkowiak w popupmusic