polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Jacaszek, Alameda Trio
BarKa | Warszawa | 30.08.12

Kolejne Lado w Mieście przyniosło dwa tria, ale o jakże różnym dorobku i głośności. Jacaszek to w sumie "gwiazda" naszej alternatywy, a zarazem najbardziej wyciszony artysta tegorocznego cyklu. W trio na szpinet, klarnet (-y) i elektronikę, rozgrywały się te nieco abstrakcyjne, ale jednak ładne, romantyzujące kompozycje, z elektroakustycznym wymiarem podkreślanym przez wyłapywanie przez Jacaszka fraz instrumentalistów. Rozumiem, że ta muzyka może się podobać, ale mnie szczególnie wzruszyć nie potrafi.

Alameda Trio to kolejne wcielenie bydgoskiej ekipy znanej m.in. z Ed Wooda, podobnie eklektyczne w ramach poszczególnych kompozycji i spójne na przestrzeni koncertu. To był chyba najgłośniejszy koncert tegorocznego Lado w Mieście, potężne natężenie dźwięku przywodziło na myśl sposób na piosenki Dinosaur Jr. czy My Bloody Valentine, ale zespół zaserwował sporo zwrotów akcji, połamanych rytmicznie pasaży czy black-metalowych quasi-refrenów. Rzecz nadal rodzaju work in progress, ale mocno perspektywiczna.

[zdjęcia: Piotr Lewandowski]

Jacaszek [fot. Piotr Lewandowski]
Jacaszek [fot. Piotr Lewandowski]
Jacaszek [fot. Piotr Lewandowski]
Jacaszek [fot. Piotr Lewandowski]
Jacaszek [fot. Piotr Lewandowski]
Jacaszek [fot. Piotr Lewandowski]
Alameda Trio [fot. Piotr Lewandowski]
Alameda Trio [fot. Piotr Lewandowski]
Alameda Trio [fot. Piotr Lewandowski]
Alameda Trio [fot. Piotr Lewandowski]
Alameda Trio [fot. Piotr Lewandowski]
Alameda Trio [fot. Piotr Lewandowski]
Alameda Trio [fot. Piotr Lewandowski]
Alameda Trio [fot. Piotr Lewandowski]