polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Kapital Chaos To Chaos

Kapital
Chaos To Chaos

Duet Rafała Iwańskiego i Kuby Ziołka przy okazji Chaos To Chaos dokonał sporej ewolucji, co dobrze ilustruje już sama okładka wydawnictwa - oszlifowany diament, krystalicznie czysty, niby przejrzysty, lecz mieniący się całą feerią refleksów. W porównaniu do No New Age tegoroczny materiał sprawia wrażenie bardziej dopracowanego i różnorodnego na płaszczyźnie poszczególnych kompozycji.

Na tle sceny toruńsko-bydgoskiej - która sama w sobie charakteryzuje się dużym psychodelicznym potencjałem - duet Iwańskiego i Ziołka idealnie balansował pomiędzy kosmicznym odlotem, a energią, ekstatycznym uniesieniem. Na Chaos To Chaos znacznie większą rolę odgrywa rytm. Interesujące techno-, a czasami też etno- pulsacje, pojawiają się niemalże w każdym numerze. Zmniejszyła się znacznie rola gitary, która jednak mocno dominowała na debiutanckim materiale - tym razem jest raczej ornamentalna, w tle. Zdecydowanie na pierwszy plan wyszło brzmienie elektroniczne, wszelkiego rodzaju dźwięki syntezatorów, sample i loopy tworzą wielokrotnie złożone konstrukcje. Wielkim plusem Chaos To Chaos jest nieustanna niepewność, w której duet utrzymuje słuchacza – cały czas nie można przewidzieć jak będzie wyglądała kolejna minuta, a jednocześnie ciekawość dalszego ciągu jest non stop podsycana. Odnoszę wrażenie, że ta płyta była rodzajem poligonu doświadczalnego przed nagraniem Ducha Tornada Alamedy 5. Na Chaos To Chaos królują nieskrępowana wyobraźnia i eksperyment, a stylistyka, w jakiej porusza się Kapital przywołuje na myśl najciekawsze dokonania niemieckiej kosmische musik. Co ciekawe gitara Ziołka trochę przypomina brzmienie Pink Floyd początku lat 70. Jedyny kawałek z wokalem „The Music of Goodbye” to dla mnie ewidentny klimat ballad z Meddle, chociaż on też – co znamienne dla całego Chaos To Chaos – w drugiej części utworu zostaje wywleczony na drugą stronę, ulatuje bardziej w rejony Future Sound Of London.

Słuchanie nowego Kapitala to doświadczenie przyjemne i wciągające. Albumu ma przyjazne brzmienie, w porównaniu do debiutu wyjątkowo czyste, wręcz organiczne. Płyta wprowadza w trans, lecz nie nudzi, co w przypadku tego rodzaju muzyki jest dużym osiągnięciem. Tytułowy chaos, który da się dostrzec w bogactwie wykorzystanych środków, paradoksalnie zaowocował układanką wyjątkowo spójną i komunikatywną. Dźwiękowy ekwiwalent dobrego science fiction.

[Krzysztof Wójcik]

recenzje Artur Maćkowiak, Ann Noël / Grzegorz Pleszyński / Artur Maćkowiak, Artur Maćkowiak w popupmusic