polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
ECHOES OF YUL Tether

ECHOES OF YUL
Tether

Sięgając po Tether spojrzałem do archiwum tekstów i trochę się przeraziłem. Stałem się takim małym „popupowym” monopolistą jeśli chodzi o pisanie o dokonaniach Echoes Of Yul. Co tym razem, rok od wydania Cold Ground, proponuje Michał Śliwa? Otóż dostajemy wypasioną EPkę z remiksami i czterema nowymi utworami. To wydawnictwo ponownie nie daje mi spokoju i niechętnie opuszcza odtwarzacz. Na początek nowy materiał. „Rosids” i „Guess” świetnie drążą melodiami w niespiesznym, elektroniczno-ambientowym podkładzie, podbitym bębnami. Mechaniczny i pełen podskórnego niepokoju „Murder The Future” przetacza się w walcowatym tempie, a zamykający płytę, pięciominutowy „Ecclesiastes” to podróż przez nerwowy minimalizm, skrywający się w odmętach czerni. Łącznie mamy ponad 24 minuty nowego materiału i mogę śmiało stwierdzić, że forma Echoes Of Yul pozostaje nadal na bardzo wysokim poziomie.
Druga część materiału to remiksy przygotowane specjalnie na to wydawnictwo. Jestem dość sceptyczny w porównywaniu i analizowaniu przerobionego nagrania względem autorskiej wersji. Na pewno liczy się indywidualne podejście do formy, użycie elementów nieprzewidywalnych, ale i tych charakterystycznych na co dzień dla danego twórcy remiksu. Co ważne, każdemu z zaproszonych gości udało się to osiągnąć. Interpretacji kawałków Echoes Of Yul podjęli się choćby James Plotkin (odpowiedzialny na mastering poprzednich wydawnictw), krajowi weterani z Different State, czy Steve Austin z Today Is The Day. Materiał wydaje się, mimo swojej bardzo bujnej objętości, nad wyraz spójny i wciągający. Ciekawostką jest też „Last” w interpretacji Echoes Of Yul, pełen rozedrganego tła i delikatnych odgłosów gitary.

[Marc!n Ratyński]