polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
ECHOES OF YUL wywiad z Michałem Śliwą

ECHOES OF YUL
wywiad z Michałem Śliwą

Wraz z nadejściem nowego roku wreszcie przyszła pora na drugi album Echoes Of Yul. Co prawda ze sporym poślizgiem ze strony wydawcy, ale to teraz bez znaczenia. Cold Ground nie schodzi z mojego prywatnego topu od dwóch miesięcy i wcale nie zanosi się, aby miał to uczciwie wypracowane miejsce opuścić. Poniżej rozmowa z Michałem Śliwą - twórcą świadomym, odważnym i pracowitym.

Michał, zanim przejdziemy do najnowszej płyty Echoes Of Yul, chciałbym cofnąć się o ponad dekadę do projektu Yul, który współtworzyłeś. Dotarłem do utworu "Horizon" i muszę przyznać, że są tam obecne pewne drobne elementy, które z powodzeniem rozwinąłeś w Echoes Of Yul. Jak wspominasz tamten okres i czy Yul można uznać za protoplastę brzmień sygnowanych nową nazwą?

Dotarłeś aż tak daleko w przeszłość?! Początki mojego grania w Yul ponad dekadę temu to wspaniały okres, jeżeli chodzi o budowanie mojego muzycznego "fundamentu". Ocieraliśmy się o ambient, industrial, muzykę improwizowaną. Bardzo wiele z tamtego okresu wciąż żyje w nagraniach EoY. Z wielu nagranych wtedy rzeczy wciąż jestem zadowolony, chociaż niektóre z nich powinny pozostać w szafie. Moje archiwa z tamtego okresu to kilkadziesiąt godzin muzyki. Gdy patrzę teraz na karton z płytami CD-R z tamtego czasu, naprawdę podziwiam swoją produktywność.

Jaki był odbiór debiutu i splitu? Z jakimi reakcjami spotkałeś się najczęściej?

W przeważającej większości z pozytywnymi. Był całkiem duży odzew zarówno ze strony słuchaczy, jak i blogów oraz prasy muzycznej.

Jak doszło do zainteresowania się nagraniami Echoes Of Yul ze strony wytwórni Avantgarde? Czy Włosi sami wyszli z propozycją wydania drugiej płyty?

Tak, Roberto z Avantgarde wyszedł z propozycją wydania nowej płyty EoY. To lekko zaskakujące, bo muzyka Echoes sytuuje się przecież dosyć daleko od profilu wytwórni. Dlatego szanuję jego odwagę.

Czyim pomysłem było wydanie 50 sztuk albumu w dodatkowej, specjalnie zapakowanej wersji?

Pomysł z wydaniem limitowej edycji wyszedł ze strony Avantgarde. Niestety dotąd nie widziałem tej wersji na własne oczy.

Pod Cold Ground podpisujesz się już wyłącznie własnym imieniem i nazwiskiem. Co się stało z Jarkiem Leśkiewiczem, który uczestniczył w nagraniu debiutu i splitu?

EoY zawsze był moim projektem, jednak zapraszałem też gości, bez których nie wyobrażam sobie realizacji muzyki w jego ramach. Nowa płyta może faktycznie jest bardziej "moja", ale nie zapominaj o kilku osobach, które wzbogaciły ten album. Mam tu na myśli szczególnie Matka, koncertowego perkusistę EoY, który w pewnym momencie tworzenia Cold Ground spełnił fantastyczną rolę swego rodzaju katalizatora pomysłów i "krytycznego ucha". 

Premiera Cold Ground była wielokrotnie przekładana, choć nagrań dokonałeś ponoć już w 2011 roku. Widziałem, że najpierw album pojawił się w wersji cyfrowej w zachodnich sklepach internetowych.

Dopiero na początku bieżącego roku premierę miał na nośniku CD. Co spowodowało takie opóźnienia?

Płyta przeleżała w Avantgarde prawie rok. Ogólnie powodem jest zapaść sprzedaży nośników. Nieduże wytwórnie mają teraz naprawdę ciężkie czasy, a zespół, który nie gra koncertów, praktycznie nie sprzedaje płyt.

Nadal opierasz swoją twórczość o gitary, a dopiero te partie obudowujesz wszelkimi ozdobnikami. Czy takie założenie jest dla ciebie czymś naturalnym? Czy trudno jest zapanować nad procesem twórczym, rejestracją i wreszcie czymś na kształt produkcji, gdzie selekcjonujesz i wybierasz to, co najlepsze?

Trudno. Nie chodzi nawet o proces twórczy, rejestrację czy miks. Selekcja to najtrudniejsza część, a w przypadku Cold Ground miałem nagrany materiał aż na trzy płyty. Chciałem, aby album był bardziej zróżnicowany w nastroju i dramaturgii, ale jednocześnie tworzył w miarę integralną całość.

Na Cold Ground pojawia się wiele sampli głosowych. Czy są to jakieś filmowe dialogi, dodatkowo poprzerabiane w domowym zaciszu?

Z grubsza jest dokładnie tak, jak mówisz. Sampluję trochę z filmów, z różnych archiwów, trochę z mojego dyktafonu, i trochę z mojego „wokoderowego” gardła. Wszystko trafia do jednego garnka, gdzie miksuję, tnę i dodaję efektów.

Za mastering ponownie odpowiedzialny był James Plotkin. Wychodzisz z założenia, że nie zmienia się sprawdzonych konfiguracji?

Jestem za zmianami i nie lubię stać w miejscu. Nowa płyta od strony realizacji to zupełnie nowa historia, a mastering w przypadku EoY to raczej kosmetyka. Inna sprawa, że jestem ogromnym fanem twórczości Jamesa.

Materiał z Cold Ground jest łatwiejszy w odbiorze od debiutu. Czy takie było założenie podczas tworzenia, aby odejść od doom/drone'owej formy na rzecz muzyki przestrzennej, bardziej ilustracyjnej?

Nie miałem jakieś głównej, skalkulowanej idei. Odejście od doom/drone’owej konwencji to może jakaś taka moja forma przekory przy kompilowaniu albumu. Wiesz, płyta jest w katalogu wytwórni, gdzie większość kapel gra naprawdę brutalnie i ostro. Wiele z utworów, które ostatecznie nie weszły na płytę, było cięższych i bardziej surowych, ale nie pasowały jednak do ogólnej narracji płyty.

Pod koniec 2010 roku ukazał się album portugalskiej grupy Process Of Guilt. Zawiera on m.in. "The Circle (Erosion Part III)", remiks stworzony przez Echoes Of Yul. Czy w kwestii innych remiksów szykujesz coś nowego?

Maciek Szymczuk wydał niedawno płytę Clouds, gdzie jako bonus jest kolekcja remiksów, w tym jeden zrobiony przez niego dla Echoes Of Yul. Współpraca z Process Of Guilt, którzy nota bene wydali w zeszłym roku świetny album Faemin, to miłe doświadczenie, z którego jestem bardzo zadowolony. Mam nadzieję, że zrobię jeszcze kilka remiksów, bo to o wiele mniej absorbujące zajęcie niż komponowanie od podstaw.

W poprzednim wywiadzie dla PopUp wspomniałeś o szykowanym debiutanckim albumie Opollo. Czy coś w tym temacie się ruszyło?

Opollo to dla mnie zamknięty rozdział. Niestety nie udało się zakończyć współpracy płytą. Kończę też wieloletnią pracę nad płytą mojego solowego projektu Zubik (http://zubik.bandcamp.com/. To raczej odległa historia od Echoes Of Yul. Projekt o wiele bardziej minimalistyczny, oparty tylko o preparowane i zapętlane gitary, gdzieś na przecięciu noise, drone i glitchowej elektroniki. Jestem na etapie ostatnich „szlifów” i po wakacjach planuję to wydać.

[Marc!n Ratyński]