polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
MI AMI Decade

MI AMI
Decade

Na odejście muzyków Mi Ami od formatu gitarowego na rzecz elektroniki nie ma co się już zżymać – Daniel Martin-McCormick jako Sex Worker już wiele osiągnął, a jako Ital rozwija się w zabójczym tempie i jednak nie idzie na kompromisy, zaś Damon Palermo jako Magic Touch też wyciska z hipster-house’u miłe rzeczy. Ale ich współpraca na polu zrewolucjonizowanego Mi Ami niestety ponownie rozczarowuje. Podobnie jak na nieszczęsnym Dolphins, cztery utwory zawarte na Decade próbują operować analogicznym napięciem, jak kiedyś rozwrzeszczane, gitarowe Mi Ami, w rozciągniętych formach poszukując hipnotyzmu skontrastowanego z nieustającą zmianą. Problem w tym, że o ile pozorny chaos i brud gitarowego formatu się w tym sprawdzał doskonale, to w syntezatorowo-samplowo-syntetycznym sosie razi pustką. Z wyjątkiem „Free of Life”, trudno tutaj znaleźć uzasadnienie dla +- 10-minutowej długości utworów. Celowe niechlujstwo brzmieniowe, które tak dobrze służy nieustannie ewoluującemu koktajlowi Ital, tutaj gryzie się z niby-transowymi utworami i skłania do pytania, którego od czasu jak z Mi Ami odszedł basista Jacob Long, chciałem uniknąć – czy nie lepiej byłoby, gdyby poszczególne kawałki któryś z członków duetu wziął na warsztat sam?

[Piotr Lewandowski]

recenzje Black Eyes w popupmusic