polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Mi Ami
Cafe Kulturalna | Warszawa | 17.09.12

Poprzednie dwa koncerty Mi Ami w Polsce odbyły się w Krakowie i można powiedzieć, że teraz do Warszawy przyjechał inny zespół. Nie gitarowo-perkusyjne trio, lecz lecz elektroniczny duet. Sięgający po wybrane numery z post-punkowego etapu i operujący ciągle kontrastem między transową repetycją a opętańczym wokalem Daniela Martin-McCormicka, ale jednak zupełnie inny. Warszawski koncert pogłębił mój ambiwalentny stosunek wobec aktualnej propozycji Mi Ami, która podoba mi się zdecydowanie mniej niż solowe, też przecież elektroniczne projekty obu muzyków, zwłaszcza McCormicka. Brakowały tu trochę zwartości, którą mają tamte wcielenia - Ital jest amorficzny, ciągle zmienny, Sex Worker pracuje we względnie krótkich, piosenkowych ramach. Mi Ami rozlewali swoje numery po horyzont, co w dość przejrzystych, house'owych strukturach zaczynało nużyć. Mnie przynajmniej nieubłagana repetycja wciąga wtedy, gdy jest mechaniczna, nie letnio-dyskotekowa, nawet jeśli się ją rozmaże, jak nagranie vhs wrzucone na youtube'a. Spazmy hałasu i wrzaskliwy śpiew McCormicka trochę to przełamywały, ale były zbyt jednorodnie dawkowane, żeby ten efekt był trwały. Ich ostatnie dwie płyty mnie nie przekonały, po koncercie mój dystans nie zmalał.

[zdjęcia: Piotr Lewandowski]

Mi Ami [fot. Piotr Lewandowski]
Mi Ami [fot. Piotr Lewandowski]
Mi Ami [fot. Piotr Lewandowski]
Mi Ami [fot. Piotr Lewandowski]
Mi Ami [fot. Piotr Lewandowski]
Mi Ami [fot. Piotr Lewandowski]