polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
MIKE LADD Presents Father Divine

MIKE LADD
Presents Father Divine

Po dwóch ostatnich płytach, nie spodziewałem się po Mike'u Ladd najbardziej tanecznej, luźnej a jednocześnie drapieżnej płyty od wielu lat, a może w ogóle w całej jego karierze. Przypomnijmy - nagrana wspólnie z pianistą Vijayem Iyerem "In What Language?" była zapisem jazzowego teatralnego performance'u podejmującego tematykę globalizacji i statusu jednostki w świecie, w którym fizyczny aspekt miejsca traci na znaczeniu; natomiast "Negrophilia: The Album" - nagraną w wspólnie z jazzmanami związanymi z wytwórnią Thirsty Ear Matthew Shipp'a, był niezwykłą płytą poświęconą miejscu kultury czarnych w popkulturze. Po dwóch koncept albumach Mike nagrał dla ROIR płytę, która odwołując się do estetyki wypracowanej w ramach tego labela zarówno przez Bad Brains jak i przez Billa Laswella, puszcza oko raczej do nastroju, brzmienia i podejścia do grania, niż do konkretnych tematów. Na Father Divine przeskujemy więc między dubem, elektro, czarną i hinduską muzyką, wyczuwamy punk-rocka a wszystko nieodmiennie zanurzone jest w hip-hopie. Miriady zdubowanych bitów, mocne basy, przekomarzające się syntezatory i ciepłe melodie stanowią o uroku tej płyty, na której Mike wspaniale wykorzystuje doświadczenia zebrane na dwóch wcześniejszych albumach - utwory instrumentalne są tak samo istotne jak te z wokalem, a nawet najlżejsze piosenki składają się na dramaturgię całości. Zmieniając estetykę, Mike ponownie zaprosił do współpracy pierwszorzędnych muzyków - jak High Priest z Antipop Consortium na klawiszach, stary znajomy Vijay Iyer na pianinie i syntezatorach, gitarzysta TV on the Radio Jaleel Bunton czy dubowy muzyk Raz Mesinai. Głównym kolaboratorem jest jednak francuski producent Gymkhana. W każdym razie, eklektyzm nie przekracza rozsądnych granic, całość jest pocięta z niezwykłą gracją a pomysły w takich Awful Raw, Barney's Girl czy Murder Girl są wprost zabójcze. Mike Ladd po raz kolejny udowodnił, że w hip-hopowym podziemiu jest postacią niezwykłą, co tym razem zaowocowało prawdziwie inteligentną rozrywką. Niesamowite, jak różne a zarazem bliskie sobie są jego płyty. Jako że Father Divine ukazało się ROIR, której dystrybucja w Europie jest raczej nikła, płytę zdobyć niełatwo, ale zdecydowanie warto się dla niej wysilić.

[Piotr Lewandowski]

recenzje Alexandre Pierrepont + Mike Ladd w popupmusic