polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Colin Stetson New History Warfare Vol. 3: To See More Light

Colin Stetson
New History Warfare Vol. 3: To See More Light

Dopiero na ostatniej części trylogii New History Warfare Colin Stetson musi zmierzyć się z syndromem drugiej płyty. Część pierwsza prezentowała jego pomysł na muzykę w stanie embrionalnym pod każdym względem – wykonawczym, kompozycyjnym i produkcyjnym. To See More Light odróżnia się od Judges na trzech frontach – zupełnie innym poprowadzeniem wokali, poszerzeniem brzmieniowego spektrum i wzmocnieniem kontrastów. Co do wokali, to po kobiecym duecie (Laurie Anderson i Shara Worden) na tej płycie można było się spodziewać głosów męskich, ale czy w takim wypadku musi być to zniewieściały Justin Vernon? Oczywiście to marketingowo nośny wybór i sądzę, że po dziesiątkach koncertów z Bon Iver panowie się lubią i dogadują, niemniej jednak Vernona jest tutaj za dużo. Dobrze wypada on w otwarciu płyty i gospelowym „What Are They Doing In Heaven Today” (odpowiednik „Lord I just can't keep from crying sometimes” z Judges), w którym śpiewa nisko, na granicy monodeklamacji. Ale już rozmemłany „Who The Waves Are Roaring For” to najsłabszy moment albumu. Na szczęście dobre wokalizy proponuje sam Stetson, zwłaszcza brutalnie wchodząc w niskie rejestry.

Poszerzenie spektrum wypada dużo lepiej. Minimalistyczne pulsy, dominujące na poprzednim albumie, zeszły nieco na drugi plan, są spoiwem łączącym inne pomysły podobnie jak spektakularne wykorzystanie oddechu okrężnego. Piętnastominutowy utwór tytułowy pokazuje, że bardziej brudne, abstrakcyjne doświadczenie z epki Those who didn't run nie poszły na marne – nawet jeśli kompozycja oparta jest na reichowskiej sekwencji szybko-wolno-szybko, to zmiany wysokości i natężenia dźwięku wznoszą ją na inny poziom. Podobnie jest z kontrastami – mamy tu pierwsze tak śmiałe wejście w sonorystykę w „In Mirrors”, ale też pierwszy pierwszy hard-core’owy utwór – potężne, wibrujące „Brute”, ale przede wszystkim sporo muzyki abstrakcyjnej . Na To See More Light słychać, że Stetson nie przestraszył się sukcesu Judges i świetnie wie, w jaką stronę zmierza – to płyta dojrzalsza, bogatsza, pełniejsza. Na wysokości zadania stanęło też Constellation – tłoczenie winyla jest lepsze niż poprzedniej płyty. Stetson domyka trylogię świetną płytą, ale pytanie, czy może jeszcze w solowej formule pójść dalej nasuwa się z jeszcze natrętniej.

[Piotr Lewandowski]

artykuły o Colin Stetson, Mats Gustafsson w popupmusic