polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Colin Stetson wywiad

Colin Stetson
wywiad

New History Warfare Vol. 2: Judges to jedna z najciekawszych płyt ubiegłego roku, za sprawą której Colin Stetson objawił się jako saksofonista o wyjątkowej wizji i technice wykonawczej, pokazując pomysł na granie solo na saksofonie, jakiego wcześniej chyba nie było. Skomponowana, rygorystyczna, a zarazem zaskakująca muzyka Stetsona urzekała piosenkami i wyjątkowym nagraniem, ukazującym grającego muzyka w mikroskopijnym powiększeniu. Kilka miesięcy później na epce Those Who Didn't Run Stetson zaprezentował bardziej surową, medytacyjną formę, bliższą koncertowemu obliczu jego muzyki. Które zresztą dość rzadko można zobaczyć, zwłaszcza w Europie, bo saksofonista sporo czasu spędza w trasach z Bon Iver i Arcade Fire. Właśnie tuż przed wyruszeniem w trasę z Bon Iver udało nam się złapać Colina telefonicznie, a już w sierpniu na Off Festivalu będziemy mieli okazję zobaczyć go w warunkach, w których jego gra nabiera rumieńców – na koncercie solo.

 

Moim zdaniem Twoja muzyka w dużej mierze opiera się na technice gry na saksofonie i jej wykorzystaniu do kompozycji. Jak dużo grasz na saksofonie?

Staram się codziennie, to zależy od tego czy jestem w trasie czy w domu, ale z reguły od dwóch do pięciu godzin dziennie.

 

Zastanawiałem się, czy rozwój techniki gry jest podstawą Twoich solowych kompozycji, tego, że grasz taką, a nie inną muzykę? Gdy usłyszałem ja po raz pierwszy, skojarzyła mi się z grafiką Mauritsa Cornelisa Eschera, który latami doskonalił technikę i dopiero gdy doprowadził ją do perfekcji, jego wizja się rozwinęła i ukazała światu. Czy można myśleć o Twojej muzyce w podobny sposób?

Nie, ja zdecydowanie nie spędziłem wielu lat na ćwiczeniach i czekaniu, by w końcu zacząć grać. Od dawna występuję i nagrywam i na pewno stopniowo rozwijałem się przez wiele lat. Myślę, że zawsze to, w jakim stopniu masz opanowany instrument wpływa na to, co grasz. Nie jestem tutaj wyjątkiem. Im dłużej się uczę, im więcej potrafię, tym bardziej muzyka może ewoluować, opierać się na nowych podstawach.

 

Wielu ludzi poznało Twoją muzykę dzięki New History Warfare Vol. 2: Judges. Sposób nagrywania tej płyty miał duże znaczenie dla finalnego efektu. W jaki sposób myślisz o zależnościach pomiędzy dźwiękiem, który słyszysz, gdy sam grasz, a jego zarejestrowaną wersją?

Nie chciałem nagrywać tej płyty tak po prostu przy użyciu mikrofonów stereo, bo to byłoby jak fotografia przestrzeni, w której nagrywałem, która nigdy nie odzwierciedli wielowymiarowej przestrzeni, zawsze będzie dwuwymiarowa. Moim zdaniem przetworzenie muzyki na system stereo zaszkodziłoby jej samej. Ponieważ uważam, że muzyka grana na żywo i zapisana w studiu to zupełnie inne media, którym towarzyszą zupełnie inne kryteria, doszedłem do wniosku, że nagrywanie to bardzo specyficzny proces. Zrobiliśmy tę płytę przy użyciu wielu rodzajów mikrofonów, które bardzo dokładnie, na zasadzie zdjęcia, zbierały każdy poszczególny dźwięk mojego saksofonu, w dużym powiększeniu. W takiej sytuacji początkowo wszystkie rzuty są rozdzielone i potem, miksując płytę, można zredefiniować przestrzeń stereo, zrekonstruować trójwymiar i możesz to zrobić na podstawie medium nagrania. To doświadczenie było bardzo blisko związane z konkretnym aktem nagrywania i zmierzało do stworzenia pewnej reprodukcji oryginalnego dźwiękowego terytorium.

 

Czy fakt, że w takim nagraniu pojawiają się elementy, których ani przy nagraniu stereo, ani na koncercie słuchacz nie usłyszy, bo jest po prostu zbyt daleko, wpływa na to, jak komponujesz, po jakie akcenty sięgasz?

Nie, nie piszę muzyki z mikrofonem. Mikrofon nie sprawia, że pojawia się coś, czego wcześniej nie było, nie tworzy żadnych nowych dźwięków, które nie są zagrane. Kiedy piszę, gram zupełnie akustycznie, a mikrofon zwyczajnie zbiera dźwięki i wydaje mi się, że robi to w dość innowacyjny sposób. Ale niczego nie wymyśla.

 

Współpracowałeś z wieloma zespołami, ale autorską muzykę realizujesz przede wszystkim solo. Granie solo to jedna z najbardziej intymnych form wypowiedzi muzycznej, wielu muzyków decyduje się na nią dopiero po latach grania w zespołach, w szczególności dotyczy to saksofonistów. Co cię skłoniło do grania solo?

Zacząłem występować solo już dawno, gdzieś pod koniec wieku nastoletniego. Przez pewien czas nie było to dla mnie priorytetem, ale jakieś sześć/siedem lat temu stało się pierwszoplanowe i coraz częstsze. Było to wynikiem muzyki, jaką pisałem. Z jednej strony, pojawiło się w niej więcej jazzu, ale z drugiej, eksponowała solowy charakter instrumentu. Chciałem się nią dzielić z ludźmi, grać solo, tak by zaistniała na zewnątrz. Więc nie było tak, że postanowiłem nagrać solowy album, tylko granie solo zaczęło się dawno temu i bardzo organicznie stało się przedmiotem mojego skupienia.

 

Co stoi za numerowaniem albumów New History Warfare? Nagrałeś Vol.1, potem dzięki Vol. 2 stało się o Tobie głośno, teraz wszyscy spodziewają się Vol. 3. Zdecydowałeś się na cykl, bo miałeś pomysł na wszystkie trzy płyty, czy może raczej służyło to temu, żeby się samemu zdyscyplinować do kontynuowania pewnej drogi?

Kiedy zaczynałem nagrywać pierwszy album, zdecydowanie miałem poczucie, że ta płyta będzie tylko punktem wyjścia, początkiem jakiejś historii. I kiedy nagrywałem drugi album zdałem sobie sprawę, że to będzie tryptyk i że wszystko składa się mniej więcej w całość i narrację, którą sobie wcześniej wyobraziłem. Więc owszem, to będzie trylogia, która podążą za pewną narracją tematyczną adresowaną do słuchacza, jak i za dosłowną narracją dla mnie samego.

 

Czy jesteś już w trakcie tworzenia trzeciej części?

Tak, pracuję nad nią. Planuję ja wydać w przyszłym roku.

 

W międzyczasie wydałeś epkę Those Who Didn't Run, na której znajdują się dwa utwory wyraźnie dłuższe niż te na albumach. Jest nagrana w surowszy sposób i według mnie mniej chwytliwa i bardziej abstrakcyjna niż wcześniejszy album. To taki niby-koncertowy przerywnik, czy coś więcej?

Z punktu widzenia narracji, utwory na epce są rodzajem pomostu pomiędzy utworami na albumach. Z punktu widzenia historii i tematyki, ukazują bardzo medytacyjne miejsce, co powinno być odzwierciedlone muzycznie, stąd dłuższe formy piosenek. Chciałem się nie spieszyć, dać dźwiękom i detalom właściwy czas i przestrzeń. Nagrywałem płyty dotyczące wielu różnych miejsc, ale w żadnej z nich nie chodziło o czas. Więc zrobiłem tak jakby krok w tył, ta epka to zaczerpnięcie powietrza i pozwolenie pewnym rzeczom na oddychanie, a zarazem próba czegoś innego.

 

Niektóre aspekty Twojej muzyki przywodzą na myśl tradycję amerykańskiego minimalizmu, a Twoje partie saksofonu czasami wydają się odpowiedzią na syntezatorowe medytacje a la Monte Young czy Terry Riley. Czy minimaliści są dla Ciebie ważną inspiracją?

Tak, chociaż nie powiedziałbym, że się na tym wzoruję. Na pewno tradycja minimalizmu wpłynęła na moją wrażliwość kompozycyjną. Myślę, że wiele utworów, które piszę, w szczególności te bardziej minimalistyczne, jest bardzo naturalnych dla tego instrumentu i dźwięku, który on tworzy. To co gram jest dla mnie raczej rodzajem współczesnej medytacji nad instrumentem, niż minimalizmem.

 

Czy czujesz się związany ze sceną improv? Instrumentalnie nie tak daleko Ci do tego, jak gra np. Evan Parker, ale forma Twojej muzyki jest kompletnie inna.

Grałem muzykę improwizowaną przez większość życia, odkąd byłem nastolatkiem i stanowiła ona istotną część mojej muzycznej drogi i zaplecza. To prawda, że właśnie dzięki tradycji free jazzu i improv zebrałem wiele różnych brzmień, dźwięków, technik, których różni saksofoniści używali przede mną. To nieodłączny aspekt mojej muzyki i coś, czym się nadal zajmuję, gdy gram z zespołami improwizowane kawałki. Mam nadzieję robić do dalej. Ale nie jest to coś, co robię sam. Moja muzyka, przynajmniej ta teraz, jest w całości skomponowana, nie improwizuję jej.

 

Kilka miesięcy temu Rune Grammofon ogłosiło, że wyda Twój wspólny album z Matsem Gustafssonem. Możesz powiedzieć coś o tym wydawnictwie? Jest już nagrane? Kiedy może się ukazać?

To nagranie pierwszego wspólnego występu, jaki daliśmy z Matsem. Niedługo się ukaże. Niestety nie znam jeszcze szczegółów.

[Piotr Lewandowski]

artykuły o Mats Gustafsson w popupmusic