polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
DEERHOOF Offend Maggie

DEERHOOF
Offend Maggie

Deerhoof potrzebował dwunastu lat i dziesięciu płyt, by zarejestrować album w studio. Choć zarówno poszczególne piosenki i albumy grupy z San Francisco, jak i ewolucja jej muzyki, absolutnie wymykają się klarownej logice linearnego świata, "Offend Maggie" wydaje się najbardziej dojrzałą pozycją w dorobku zespołu. Bynajmniej nie znaczy to, że jest ona mniej zwariowaną, wymykającą się klasyfikacjom czy sprawiającą mniej radości niż wcześniejsze. Wręcz przeciwnie. Eksplorując z bezczelną śmiałością pogranicze awangardy, popu i rocka, Deerhoof w sobie tylko znane sposoby przekuwają karkołomne pomysły w piosenki, którym nie sposób się oprzeć.

Powrót do formuły kwartetu za sprawą przyjęcia w szeregi Deerhoof gitarzysty Eda Rodrigueza sprawił, że brzmienie stało się tak soczyście gitarowe jak nigdy dotąd. To właśnie gitary wysuwają się na "Offend Maggie" na pierwszy plan, wiążąc nieokiełznaną perkusję, intensyfikując melodie i wplątując wokal Satomi Matsuzaki w brzmienie tak organiczne, jak nigdy dotąd. "Dojrzałość" wyczuwalna jest również w śpiewie Satomi, w którym mniej infantylnego absurdu, a więcej nastroju i dystansu. Ale to ciągle Deerhoof. Rozmach i siła brzmienia idą w parze z wyróżniającym grupę obrazoburczym zmysłem melodycznym i kompozycyjnym oraz specyficznym poczuciem humoru. Choć tym razem nie spotykamy Milkmana, brak piosenki o pandach, nie słyszymy też dialogu psa z właścicielem, ironii i słownych kalamburów jest znajdziemy wiele.

"Offend Maggie" pozornie jest płytą rockową, ale jaskrawo zaprzeczającą rockowej konwencji; płytą, na której dziwaczne piosenki zagrane z niezwykłą fantazją i frapującym brzmieniem, okazują się tak przystępne, jak songi Beatlesów. Metodą drobnych kroczków, sięgając po nowe dla siebie wątki, Deerhoof nie dokonują rewolucji swej muzyki. To taktyka podobna do przyjętej przez Sonic Youth i analogicznie, każda kolejna płyta umacnia pozycję zespołu na niezależnej scenie. A, że "Offend Maggie" jest chyba jedną z najlepszych płyt zarówno w dyskografii Deerhoof, jak i 2008ego roku, tym bardziej cieszy, że nareszcie zobaczymy ich na żywo w Polsce.

[Piotr Lewandowski]