polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Nomeansno All Roads Lead to Ausfahrt

Nomeansno
All Roads Lead to Ausfahrt

How fuckin' old are NoMeansNo? Give it up granddads! Powyższe pochodzi z okładki płyty "A People's Choice", którą trzy lata temu NoMeansNo podsumowali ćwierć wieku swej działalności. Urzeczywistnienie tej okrutnej rady jest ostatnią rzeczą, jaką bym sobie życzył. Choć braciom Wright stuknęła już pięćdziesiątka, scena punkowo-niezależna byłaby bez ich niezrównanej wizji i wariactwa znacznie uboższa i smutniejsza. Z olbrzymim entuzjazmem przywitałem więc pierwsze nowe nagrania Kanadyjczyków od czasu mrocznego "One" z roku 2000, by ponownie zakosztować niewyczerpanych pokładów energii tkwiącej w ich obłędnych kompozycjach z pierwszoplanową rolą sekcji rytmicznej, cieszyć się soczystym brzmieniem i uśmiechnąć do kpiarskiego wokalu Roba Wright. Wszystkie najznamienitsze wyróżniki NoMeansNo znajdujemy na "All Roads Lead to Ausfahrt" w doskonałych proporcjach i najwyższej próby. Jakby tego było mało, kabaretowe zacięcie realizowane przez alter ego naszych bohaterów, czyli Hanson Brothers, znajduje i tutaj ujście w postaci kilku piosenek znaczniej luźniejszych niż zwykle w przypadku NoMeansNo.

Choć termin jazz-core pamiętają obecnie już chyba tylko najbardziej wytrwali fani nurtu, to jednak wybuchowa mieszanka punka, jazzu, hard-core'a i funku w wydaniu NoMeansNo wytrzymała próbę czasu. Trzynaście kompozycji składających się na "All Roads Lead to Ausfahrt" jak w soczewce skupia największe atuty zespołu, przeskakując od krótkich i treściwych punkowych zrywów do kompozycji o rozbudowanej narracji i strukturze, oscylując między zjadliwym sarkazmem a gorzką refleksją, porywając kanonadami perkusji, basowymi pętelkami i gitarowymi wygarami, raz po raz punktując słuchacza rewelacyjnymi melodiami. Uwzględniając przewijające się klawisze czy gitary akustyczne, rysuje się obraz płyty bez zarzutu. W istocie tak jest, gdyż NoMeansNo po prostu słabych płyt nie nagrywa - w ich przypadku utrzymanie równego poziomu przez kilkanaście albumów jest wynikiem talentu i odwagi kroczenia własną drogą artystyczną, bez oglądania się na meandry koniunktury. Jest jednak jedno "ale" - skoro zespół nie musi już nic nikomu udowadniać i po prostu robi swoje, to szkoda że na nowej płycie praktycznie niczym nie zaskakuje. Wspomniana składanka sprzed trzech lat ukazała praktycznie identyczne spektrum kompozycyjnych i aranżacyjnych koncepcji Kanadyjczyków, dlatego gdyby "All Roads Lead to Ausfahrt" nagrał ktokolowiek inny, wpadłbym w zasłużony zachwyt. Zespół będący Monthy Python'em punka niemal każdą poprzednią wprawiał w osłupienie nawet najbardziej zagorzałego fana, a tym razem zgłębienie albumu nie jest już takim wyzwaniem. Niemniej jednak słucha się tego po prostu fantastycznie.

[Piotr Lewandowski]