polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

NoMeansNo, Baaba, LXMP
Proxima | Warszawa | 22.06.11

Ciężko zliczyć, która to już wizyta NoMeansNo w Polsce. Ale po pierwszym z pięciu koncertów tej trasy mam wrażenie, że od dziesięciu lat z hakiem nie widziałem ich w tak dobrej formie. W ostatniej dekadzie studyjny dorobek NMN był bardzo skromny (tylko dwie płyty, składanka oraz dwie ubiegłoroczne epki zatytułowane po prostu "Tour EP") i umiarkowanie nowatorski, a koncertowa funkcja ich muzyki, zawsze kluczowa, jeszcze nabrała na znaczeniu. Tym lepiej, że po wejściu w czwartą dekadę działalności NoMeansNo przeżywają kolejną młodość. Pokazał to już grudniowy koncert na festiwalu ATP w Anglii, a tym bardziej ten warszawski. Kapitalnie ułożony set - kilka utworów ze wspomnianych epek i ostatniej płyty, rewelacyjne I Can't Stop Talking z "Dance of the Headless Bourgeoisie" na początek, dwie perełki z "The Worldhood of the World (as such)", poetyckie I Need You z "Why Do They Call Me Mr. Happy?", masa klasyków z końca lat 1980. Ogromnie podobała mi się obecność czterech szczególnych utworów, w których narracja grupy staje się wyjątkowo przejmująca - Brother Rat/What Slayde Says, Rags and Bones, Metronome i, nieplanowane w setliście, Victory na drugiego bisa. Chyba pierwszy raz widziałem je wszystkie na jednym koncercie. W tych momentach, ale też przy It's Catching Up czy Two Lips, Two Lungs and One Tongue czułem się, jakby właśnie nagrywano "Live and Cuddly". Dla mnie "kontakt z publicznością" nie jest niezbędnym elementem koncertów, ale w wydaniu NoMeansNo, z ich cynicznych poczuciem humoru, kpiną z rockowego gwiazdorstwa i naturalnością, staje się kluczowym elementem układanki. Rewelacyjny koncert zespołu, dla którego punk zawsze był za ciasny, a realizacja DIY zawsze była wyjątkowo konsekwentna. Piętnaście lat temu wydawało mi się, że muzyka NoMeansNo była idealnym wyrażeniem pewnej epoki. Słuchając jej dziś mam raczej wrażenie, że jest ponadczasowa i wraz ze zmianą rzeczywistości nabiera nowych sensów.

W roli supportu zobaczyliśmy najpier duet LXMP, który zaserwował krótką, konkretną dawkę noise'owych spazmów. Wiem, że to może najgorzej sprzedająca się płyta w katalogu Lado, ale fajnie byłoby, gdyby Macias i Piotras pograli tych koncertów trochę więcej. Po chwili LXMP uległo metamorfozie w kwartet Baaba, który podobnie jak rok temu przed The Ex w Lublinie, świetnie się sprawdził jako support, grając żywy, mocny koncert z nieodłączną, ale nie przesadzoną dozą humoru.

W galerii chronologicznie - LXMP, Baaba, NoMeansNo.

[zdjęcia: Piotr Lewandowski]

LXMP [fot. Piotr Lewandowski]
LXMP [fot. Piotr Lewandowski]
LXMP [fot. Piotr Lewandowski]
LXMP [fot. Piotr Lewandowski]
LXMP [fot. Piotr Lewandowski]
LXMP [fot. Piotr Lewandowski]
Baaba [fot. Piotr Lewandowski]
Baaba [fot. Piotr Lewandowski]
Baaba [fot. Piotr Lewandowski]
Baaba [fot. Piotr Lewandowski]
Baaba [fot. Piotr Lewandowski]
Baaba [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]
NoMeansNo [fot. Piotr Lewandowski]