polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
LOTTO Elite Feline

LOTTO
Elite Feline

Druga płyta tria Lotto jest doskonałym przykładem na to, jak samoograniczenie i powściągliwość ekspresji może przynieść oryginalne rezultaty. Już na debiutanckim Ask The Dust zespół objawił się jako jeden z ciekawszych składów w Polsce. Elite Feline nie tylko tę pozycję umacnia, ale przede wszystkim pokazuje Lotto na niemalże kompletnie nowym etapie artystycznego rozwoju.

Album jest triumfem prostoty i skupienia nad tak częstym w muzyce improwizowanej przegadaniem. Lotto improwizuje w mikroskopijnych strukturach dźwięku. Paradoksalnie minimalistyczna estetyka zaprezentowana na Elite Feline jest dla słuchacza większym wyzwaniem niż znacznie bardziej zróżnicowany debiut. Dwie dwudziestominutowe części albumu to de facto miarowo i precyzyjnie powtarzane pojedyncze akordy. W pewnym momencie nagromadzenie repetycji wprawia w stan hipnotyczny. Z drugiej strony ucho uwrażliwia się na wszelkie najdrobniejsze niuanse brzmienia, które nabierają nagle doniosłej rangi. Prostota tej muzyki sprawia również, że wszelkie pozamuzyczne dźwięki docierające do percepcji, zaczynają niepostrzeżenie „grać” razem z zespołem. Na samym albumie subtelną dubową interakcję w numerze „Rope” nawiązał z Lotto producent 1988, znany z Synów. W powolności i drobiazgowości Elite Feline można zauważyć wpływy takich składów jak The Necks (niegdyś supportowane przez polskie trio), lub elementy wisielczej atmosfery Bohren & der Club of Gore. Niemniej Lotto mówi własnym, coraz bardziej charakterystycznym językiem. Ten materiał skłania słuchacza do wejścia z nim w relację i to jest jego wielka siła.

Elite Feline ciekawie dopełnia dyskografię tria. Być może dobrym pomysłem byłaby teraz płyta koncertowa? Podczas występów na żywo Lotto uzyskuje dobrą równowagę pomiędzy estetykami dwóch dotychczasowych albumów. Elite Feline to jedno z bardziej wymagających polskich wydawnictw tego roku, które imponuje jako spójna i przemyślana całość.

[Krzysztof Wójcik]