polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
KRISTEN Western Lands

KRISTEN
Western Lands

Prezentując pierwszy od pięciu lat materiał studyjny, Kristen już pierwszymi dźwiękami przywołują melancholijną aurę, która charakteryzowała ich wcześniejsze płyty, równocześnie wprowadzając słuchacza w nowy krajobraz. Bardziej mglisty, gęsty, kreślony ruchami niby drobnymi, ale bogatymi w znaczenia i poddanymi znacznej kondensacji. Brzmieniowo osadzony nisko, pełen motoryki, ale zarazem zwiewności. Natychmiastowa rozpoznawalność wobec ewolucji brzmienia i palety barw to cecha artystów nietuzinkowych. Każda minuta „Western Lands” potwierdza, że Kristen takimi są.

Na swój sposób, jest to płyta paradoksów. W ledwie dwóch z ośmiu utworów pojawia się zanurzony w toni dźwięków głos Michała Bieli, rozmarzone Fireworks płynie z monodeklamacją Fabiana Fenka, a pozostajemy pod wrażeniem piękna piosenek. Tymi zdają się też najbardziej abstrakcyjne, instrumentalne pasaże. Odczuwamy improwizacyjny, pełen niedopowiedzeń charakter utworów, a zarazem wiemy, że są one skomponowane. Słyszymy obecność szeregu gości i środków spoza bazowego, koncertowego instrumentarium grupy – elektroniki i sampli Etama, perkusjonaliów i instrumentów klawiszowych Kuby Suchara, saksofonu Gerarda Lebika, wibrafonu Marcina Ciupidro, czy Michał Kupicza w tytułowej miniaturce, noszącej znamiona jego późniejszej pracy z Indigo Tree. Lecz tak głęboko wtapiają się one w soniczny pejzaż, że nie postrzegamy ich jako elementów z zewnątrz. Michał Biela i Łukasz Rychlicki rysują się tu jako najoryginalniejsza para gitarzystów w kraju, ale bez oszczędnego, precyzyjnego bębnienia Mateusza Rychlickiego, poczulibyśmy się jak słuchając Low bez Mimi Parker.

„Western Lands” jest fascynującą ilustracją połączenia otwartości i intuicyjności pracy studyjnej z racjonalnością tego procesu. Płyta tętni pomysłami, zdumiewa wrażliwością wykonania najdrobniejszych dźwięków, a przy tym silna jest koherencją. „Western Lands” uświadamia dobitnie, jak bardzo tego zespołu brakowało przez ostatnie lata.

[Piotr Lewandowski]