polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
GODFLESH Decline & Fall

GODFLESH
Decline & Fall

Mam ogromny sentyment do dźwięków iskrzących z każdego albumu Godflesh. Pamiętam jak z wypiekami na twarzy, na marnym stereo, chłostały mnie kolejne utwory z debiutanckiego Streetcleaner (1989). Jeszcze z pirackiej kasety z MG Records, wtedy tylko takiej do kupienia. W ciągu tych nastu lat Godflesh zdążył nagrać trochę płyt, EPek, singli, remiksów. Co więcej, zawiesił też w międzyczasie działalność wydawniczą na dobre 12 lat, aby powrócić w ubiegłym roku do świata żywych winylowym singlem, wydanym wraz z magazynem Decibel. Obecny rok przynosi aż dwa premierowe wydawnictwa. Najpierw przedwakacyjna premiera w postaci EPki Decline & Fall, a we wrześniu pełny album A World Lit Only By Fire. Bez dwóch zdań, Justin Broadrick i G.C. Green na industrialnych dźwiękach zjedli zęby i najnowsza propozycja, po długiej przerwie wydawniczej, wcale nie jest jakimś tam zaskoczeniem i nie przynosi rewolty w stylistyce duetu. Kto spodziewał się łagodnych struktur, ten na Decline & Fall tego nie uświadczy. Co zatem tu mamy, czego doświadczymy? Walcowate, wręcz betonowe partie basu Greena, wywołująca konwulsje chropowato brzmiąca ośmiostrunowa gitara Broadricka, klinicznie zaprogramowany automat oraz wściekły, czasem bezduszny, suchy głos. Piorunująco te nagrania brzmią z konkretnie rozkręconym potencjometrem głośności. Sterylność, mechaniczność, prostota riffów, ale i przy tym olbrzymi ładunek gniewu. Faworyt tej dwudziestominutowej zajawki? Nie wyróżniłbym żadnego z czterech utworów. Wszystkie są świetnie zestawione, tworząc materiał, który można zapętlić w odtwarzaczu dla zwiększenia siły rażenia. Wybuch już nastąpił (EPka), fala uderzeniowa nadejdzie zapewne wraz z A World Lit Only By Fire.

[Marc!n Ratyński]

artykuły o Jesu w popupmusic