polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Jesu Jesu

Jesu
Jesu

Justin Broadrick zajmował się już niemal wszystkim, zaczynając od krótkiego epizodu w Napalm Death (album "Scum") poprzez wiele, trudnych do zliczenia projektów z całą masą różnorakich muzyków. Najbardziej jednak znany jest z zespołu Godflesh, który założył i który przez lata był jego najważniejszym środkiem wyrazu w procesie twórczym. Zespół ten jednak przestał istnieć co nie znaczy, że Broadrick zaprzestał aktywnego komponowania. Koniec ubiegłego roku przyniósł epkę "Heart Ache", która zwiastowała nadejście Jesu, jego nowego najważniejszego projektu. Ci którzy mieli szczęście usłyszeć tę mini płytkę z wielką niecierpliwością wyczekiwali pełnego albumu. Wreszcie jest! Pełnowymiarowy krążek "Jesu" zawiera tylko 8 kompozycji, ale to ponad 74 minuty muzyki. Nie ma tu ani jednego zbędnego dźwięku, to idealna całkowicie przemyślana i zarejestrowana wizja brzmienia i kompozycji, która dojrzewała w głowie Broadricka przez trzyletni okres prac nad tym krążkiem. Muzycznie Justinowi udało się osiągnąć niezwykłą równowagę pomiędzy muzyką gitarową i elektroniką. Dźwięki zawarte na albumie "Jesu" niosą za sobą muzykę łagodną, ale nie pozbawioną pewnej drapieżności. Pozornie delikatne, powolne, niemal senne kompozycje tworzą melancholijny, transowy klimat. Dynamikę zapewnia głęboki bas, a elektronika wypełnia całkowicie i tak już gęste brzmienie. Całość spajają wielościeżkowe wokalizy.

Doskonała płyta, która powinna spodobać się zarówno fanom Nine Inch Nails (zwłaszcza z okresu "The Fragile") jak i Isis. Choć jakiekolwiek skojarzenia czy porównania są tu tylko bardzo uproszczonymi schematami. Bo tak naprawdę Broadrick tworzy całkowicie oryginalną muzykę, której nie da się do niczego porównać. Jeśli macie dosyć standardowych nagrań z podziałem na zwrotki przeplatane chwytliwymi refrenami, a oczekujecie od muzyki czegoś więcej, lubicie albumy, które pochłoniają całkowicie waszą uwagę, to jest to idealna płyta dla was. Debiut Jesu to wspaniała płyta zarówno pod względem zawartości muzycznej jak i opakowania - piękna wkładka, zawierająca zdjęcia wykonane przez samego Broadricka, została wydrukowana na czerpanym papierze. Album został wydany przez Hydrahead Records - wytwórnię Aarona Turnera (Isis), więc to nie żaden przypadek, że to właśnie Jesu będzie poprzedzało jego zespół na majowym koncercie w Warszawie.

[Tomek Jurek]

artykuły o Jesu w popupmusic