polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
KUCHARCZYK Best Fail Compilation / Chest EP / Pasy

KUCHARCZYK
Best Fail Compilation / Chest EP / Pasy

Wojtek Kucharczyk przechodzi wyraźną muzyczną metamorfozę, która nie opiera się tylko na zmianie nazwy (a w zasadzie zredukowaniu pseudnominu do nazwiska), ale przede wszystkim przekształceniu brzmienia, koncepcji i swojej wizji muzyki. Trzeba przy tym zaznaczyć, że jest to trwała ewolucja, która nie ma punktu początkowego i końca, a raczej jest nieokreśloną linią prostą, na której dzieje się wszystko i wszystko przydarzyć się może. Kucharczyk eksperymentuje w warstwie brzmieniowej, gdzie regularnie sięga po zabieg kompresji, w warstwie formalnej, w której porusza się po obszarze repetetywnych, często minimalistycznych wręcz utworów i w warstwie strukturalnej, w której bazuje na różnych odmianach techno, kombinując do woli, zdecydowanie odcinając się od regularnych form 4/4. Raz są to czysto syntetyczne bity, kiedy indziej zwrot ku etnicznym, rdzennym wycieczkom, raz konsekwentnie rozwijane repetycje, a zaraz rytmy, sugestywnie przerywane przez dźwiękowe ornamenty, swego rodzaju faile.

Best Fail Compialtion jest pokłosiem projektu Bank Account w ramach którego muzyk planował codziennie zamieszczać w sieci nowy utwór. Zadanie to karkołomne, wyczerpujące, a jednocześnie niełatwe do ogarnięcia i sensownego przetrawienia okazało się failem, porażką, do której artysta nawiązuje w tytule, odnosząc się do internetowych kompilacji ze śmiesznymi-durnymi popisami ludzi, dla których Nagroda Darwina powinna być chlebem powszednim. Kucharczyk ma rytm we krwi, jego tętno pulsuje nieustannie i wcale nie wybija prostych, oczywistych formatek. Wprost przeciwnie – gdzie można, założyciel Mik Musik coś dodaje: sypnie ornamentami, zepsutym brzmieniem albo zmiksuje wszystko w transową, klubową kaskadę. Zaledwie 3 miesiące i aż dwa tuziny kompozycji to niemało i to formalne posunięcie poddałbym pod rozwagę. To kolejny obszar eksperymentów Wojtka, który może jako pierwszy pokaże, że album bądź epka są dla niego formatami niewygodnymi i wkrótce będzie wydawać muzykę byś może na nośnikach USB, które mają o wiele mniejszy limit.

 

Jednak przez ten nadmiar, mam poczucie że dostaję zbiór, kompilację, zestaw najróżniejszych utworów, które – gdy patrzy się na nie razem – poza faktem przetworzenia z ubiegłorocznego projektu, ciężko zidentyfikować jako pewną całość, nawet jeśli weźmie się pod uwagę, że Chest EPto jedynie odrzuty z sesji. Czy dwupłytowe wydawnictwo coś by w tej sytuacji zmieniło? Myślę, że więcej dałaby staranniejsza selekcja, ponieważ na wszystkich opisywanych przeze mnie płytach da się wyłowić utwory bardzo dobre, które najlepiej reprezentują muzyczną erudycję i dojrzałość Wojtka, a jednocześnie jego skłonność do nieustającego eksperymentu. Formę ujścia muzycznej kreatywności znaleźć niełatwo, ale czasem najprostsze rozwiązanie zdają się najbardziej sugestywne – dlatego właśnie Pasy, wydane przez Biedotę, przemawiają do mnie najbardziej: jako spójna opowieść, ale przede wszystkim wyraziste utwory, o których ciężko zapomnieć, bo swoim charakterem i formułą singla przysłaniają resztę. Wojtek to jednak sam w sobie gatunek, najlepiej byłoby więc stylistycznie oznaczyć tę muzykę jako kucharczykową – to ciągle forma rozwijająca się, poddana ewolucji i wciąż przed wielkim wybuchem.

[Jakub Knera]