polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Coldair Whose Blood

Coldair
Whose Blood

Trzecia płyta projektu Tobiasza Bilińskiego jest pierwszą nagraną z zespołem, który Biliński zawiązał na potrzeby koncertów po poprzednim albumie. Od strony aranżacyjno-wykonawczej jest to więc krok do przodu i zrealizowany całkiem umiejętnie. Sekcja dęta utwory nie tylko koloryzuje, a czasem wręcz prowadzi utwory, a nieco nonszalanckiej perkusji Igora Nikiforowa zdarza się popchnąć zespół w innym kierunku niż zdawałoby się, że podąża. Problem w tym, że w sposobie prowadzenia aranżacji, a także w manierze wokalnej, lider przesadnie zapatrzony jest w Sufjana Stevensa circa Illinois, co w paru miejscach (singlowy "Sign", "Wraith" czy "In the Nether") wręcz razi, zwłaszcza, że jest to sufjanowstwo jednostronne, polukrowane. Nie przekonuje mnie też wchodzenie Bilińskiego aż w falset a la Bon Iver. Jak dla mnie, zdecydowanie więcej mogłoby być tutaj takich dźwiękowych zabiegów jak dysonanse i ciekawe modyfikacje brzmienia bębnów w „For Times”, a mniej słodyczy, która spowija całość. Szkoda fajnych melodii i grupy niezłych muzyków na taką porcję pasteli.

[Piotr Lewandowski]