polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Corrections House Last City Zero

Corrections House
Last City Zero

Debiut Corrections House z to jedno z wydawnictw, które przenosi w zupełnie nowy, niespotkany wcześniej wymiar. Płyta dyktuje pośrednio optymalne warunki, w jakich sytuacjach i miejscach należy jej słuchać, aby osiągnąć najbardziej pożądany efekt.

Instrukcje moim zdaniem są następujące. Czas: noc – godzina między 1 a 4. Miejsce: duże miasto, najciemniejsze jego zaułki, najlepiej jakaś stara dzielnica wypełniona popękanymi kamienicami, ciszą oraz niepewnością co do ewentualnie napotkanych istot.

Najbardziej zdumiewający spacer tego roku zaczyna się spokojnie, mechanicznie, ale zarazem mrocznie. „Serve Or Survive” doskonale wycisza i przygotowuje do niespodziewanych, nadchodzących w szybkim tempie zmian ekstraspekcji, które wywoła impulsywny „Bullets and Graves”. Przychodzi pierwsze oczyszczenie. Przebijamy się przez posępną muzyczną przestrzeń, która bardzo wyostrzyła zmysły. Rozpoczyna się maniakalny „Party Leg and Three Fingers”. W głowie pojawiają się zaskakujące spostrzeżenia. Złowrogi wokal i intensywne gitary natychmiast przenoszą ciężar myśli i emocji z otaczającego nas świata zewnętrznego do wewnątrz, wbijając się w głąb umysłu. Wita nas poczucie transcendencji, nowy stan świadomości, ekscytacja. Siedmiominutowe doświadczenie szczytowe skutecznie wycisza akustyczny „Run Through the Night”. Towarzyszące wokalowi szumy świetnie podtrzymują napięcie, i to pomimo drastycznej zmiany formy. Następujący po nim dynamiczny „Dirt Poor and Mentally Ill” znów przenosi w rejony wielkomiejskiego obłąkania. Pojawia się element zwątpienia. Utwór pobudza kasandryczne koncepcje na temat rozkładu, przeznaczenia oraz przyszłości. Rozchodzący się „Hallows of the Stream” oraz mówiony „Last City Zero” to już chwila zadumy. Na koniec drogi apokaliptyczny „Drapes Hung by Jesus” – kto dotrwał i wrócił cało?

Last City Zero to projekt perfekcyjnie skonstruowanych dysonansów, impulsów oraz ciszy. Genialne połączenie elementów industrialu, noise’u, metalu urozmaiconych akustyczną gitarą oraz saksofonem. Eksperyment skupiający w jednym miejscu takich muzyków jak Mike IX Williams (Eyehategod), Scott Kelly (Neurosis), Bruce Lamont (Yakuza), Sanford Parker (Minsk) pozwala odczuć zupełnie nowe pasmo doświadczeń. Arcydzieło.

[Dariusz Rybus]