polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Pictorial Candi Eat Your Conney Island

Pictorial Candi
Eat Your Conney Island

Na początku „Eat Your Conney Island” Candelarię Saenz Valiente spotykamy tam, gdzie zostawiła nas w finale „Honey Darlin’” – w kruchych balladach, tym razem zagranych przez samą Candi (z pomocą perkusistów), skromnych, ale jeszcze mocniej operujących ekstremami, zwłaszcza wokalnymi. Solowy projekt Candelarii przenika wiara w autoteliczną wartość lo-fi, w potencjał muzyki nagrywanej nawet w domu, na gorąco, na byle co byle z bliska i tak, by nie pozwolić produkcyjnym zabiegom przykryć sedna. Wiara o tyle słuszna, że piosenki Candi mają siłę muzyki tworzonej przez osobę nie postrzegającą siebie samą jako muzyka, traktującą ekspresję muzyczną z perspektywy innych sposobów wyrazu, albo po prostu jako pole nieskrępowanej wolności. Nie wstydzącą się niedoskonałości i błędów, przeciwnie, akcentującą samemu wypracowane sposoby wypowiedzi – skłonność Candi do wokalnych przerysowań i ekstrawagancji przypomina trochę zachowania Joanny Newsom na debiucie.

„Eat Your Conney Island” nie jest jednak płytą przypadkową, przeciwnie – oparty o cztery pary utworów album tworzy przekonującą, acz zmienną całość. W drugiej sekcji płyty znajdujemy się najbliżej Paristetris – pokazuje to Ode to Plethora ze swoimi zmianami tempa i natężenia, zwłaszcza, że Jurek Rogiewicz przywołuje charakterystyczne patenty Macia Morettiego, podobnie jest w dynamicznym Check My Computer. Kolejne dwa utwory z muzykami Ed Wooda to dysonansowe, ciemniejsze quasi-ballady. Całość zaś dopełnia operowo-horrorowy duet na wokal i organy, których rozlewanie się podejmują zmultiplikowane puzony w instrumentalnym, nokturnowym finale.

„Eat Your Conney Island” to trochę lynchowski album, na którym piękno jest podszyte czymś niepoznanym, dręczącym, a brzydota ma w sobie coś pociągającego, choć nie ma na niej lukru. Trochę jak ze snu, trochę podprogowy. Trochę popowy, trochę eksperymentalny. Reakcje będą spolaryzowane, mnie ten rodzaj ekspresji i przekazu interesuje i przekonuje, zwłaszcza, że jest oryginalny i w swej celowej niby-prostocie bardzo dobrze zrealizowany.

[Piotr Lewandowski]

recenzje Pictorial Candi, Marcin Masecki / Candelaria Saenz Valiente, Paristetris w popupmusic