polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Dustin Wong Dreams Say, View, Create, Shadow Leads

Dustin Wong
Dreams Say, View, Create, Shadow Leads

Dustin Wong jest gitarzystą, który równą uwagę przywiązuje do techniki, jak i do tego, by go nie postrzegać przez jej pryzmat. W Ponytail miał u boku kapitalnych muzyków i zwariowaną wokalistkę, tworząc hiperintensywną, wariacką muzykę. Poprzednią płytę solową oparł na psychotropowym odlocie, następnie przełożonym na 40-minutową suitę zarejestrowaną w dwóch wersjach, które po wspólnej pierwszej połowie skręcały w różne strony. Teraz zdecydował się uchwycić świeżo wypracowaną koncertową formułę i nagrać płytę na setkę, czyli z wykorzystaniem loopstacji w ramach kilkunastu dość krótkich form. Na poziomie samego traktowania i brzmienia instrumentu niewiele się zmieniło – Wong tka utwory z miriad migoczących dźwięków, cykad akordów, pulsów i echa, pracując głównie w perlistych górnych rejestrach i czasami zapętlając uderzenia w pudło. Ze względu na loopowanie gitarowych warst, ponakładanych na siebie repetycji jest tutaj nawet więcej niż w przeszłości. Ten, na swój sposób sportowy, aspekt swej twórczości Wong kontrapunktuje ładnymi harmoniami, zwiewną melodyką i przejrzystymi architekturami utworów. Pod wieloma względami, to jego najbardziej przystępna płyta. Z jednej strony podlana ekstatycznym upojeniem, z drugiej wręcz popowa. Na tle „Infinite Love”, ostatnich nagrań Marka McGuire albo Bena Greenberga aka Hubble, jest trochę jak new-age’owy zwrot Manuela Göttschinga na tle wczesnych płyt Ash Ra Tempel. Ma swój urok, momenty i atuty brzmieniowe, ale zarazem nie unika banału i nuży swą pastelową lekkością.

Poproszony przez nas o opisanie własnej muzyki bez używania terminologii muzycznej, Dustin Wong przyrównał się do dziecka bawiącego się klockami LEGO. Coś jest na rzeczy, ale z „Dreams Say, View, Create, Shadow Leads” jest trochę jak ze śledzeniem zabawy takiego dziecka – przy dziesiątym statku kosmicznym czy innej wywrotce ciężko wykrzesać szczery entuzjazm. Dustin trochę tu przedobrzył.

[Piotr Lewandowski]