polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Karbido The Table DVD

Karbido
The Table DVD

Niemal od początku działalności wrocławska grupa Karbido nie była zainteresowana najprostszymi formami dźwiękowymi. Już z debiutem z 2004 roku krytycy muzyczni mieli kłopot, nazywając muzykę występującego wtedy w trio zespołu: kryminalny jazz. Później było znacznie ciekawiej: organiczna fuzja muzyki i literatury we współpracy z Andruchowyczem na płytach Samogon i Cynamon, kilkadziesiąt realizacji teatralno-słuchowiskowych (m. in. przedstawienie teatralne nt. katowickiego artysty Hansa Bellmera, współpraca przy radiowej adaptacji sztuki Tomaszem Mana, spektakl Katastrofa Hindenburga) czy, recenzowane obok, eksperymenty polegające na szukaniu związków pomiędzy muzyką i architekturą.

Jednak nasłynniejszym dziełem wrocławian jest audio-spektakl Stolik – kolejna z inicjatyw mieszkających w stolicy Śląska artystów próbująca "dotrzeć do muzyki od niemuzycznej strony". Działanie kolektywne jest istotą tego projektu, a stół jako miejsce spotkań jest idealnym miejscem realizacji tej idei. Karbido w składzie: Igor Gawlikowski, Michał Litiwniec, Marek Otwinowski i Paweł Czepułkowski we współpracy m. in. z akustykiem i producentem Jackiem Fedorowiczem i konstruktorem Marcinem Mądrym stworzyli unikalny instrument: wyposażony w połączone z konsoletą akustyczną czułe mikrofony, struny gitar  basowej i elektrycznej, drewniane membrany generatorów rytmu wzorowane na balofonie i marimbie, ustniki fletu i digeridoo oraz kilka innych elementów, wykonany z klonowych desek stół, którego konstrukcja i brzmienie są ewenementem w skali światowej. Karbido wystąpiło ze Stolikiem niemal w całej Europie, zdobywając kilkadziesiąt nagród na międzynarodowych festiwalach sztuki (Fadjr International Theatre Festival, Midem 2009 w Cannes, wrocławski Tukan Off 2006, Edinburgh Fringe Festival), a będący fotograficzną impresją, a jednocześnie dokumentem tego zjawiska film był prezentowany na festiwalach w Cannes i Nowym Jorku. Obecnie możemy cieszyć się wersją udostępnioną dla szerokiej publiczności.

Wyreżyserowana przez Bartosza Blaschke impresja już od samego początku przykuwa uwagę sceną rozpoczynającą ten muzyczny film: czterej muzycy siedzą wokół stołu i prowadzą ze sobą specyficzny pojedynek, mianowicie – muszą wbić w blat, jeden po drugim, malutkie ostrza noży służących zwyczajowo do cięcia papieru czy plastiku. Jeśli jakieś ostrze nie wbije się w blat, rzucający wypada z gry. Pojedynek wygrywa Igor Gawlikowski, co – jak okaże się na samym końcu – ma symboliczne znaczenie. Właściwa część spektaklu jest podzielona na cztery części: Wschód, Południe, Zachód i Północ i tak jak duch każdej z tych stron świata jest inny, tak różna jest każda z części muzycznego przedstawienia Karbido.

Część wschodnia rozpoczyna się pocieraniem dłońmi i nożykami o powierzchnię stołu, który ze względu na akustyczną czułość, wydaje pierwsze dźwięki. Następnie Czepułkowski rozpoczyna grę smyczkiem na strunach przymocowanych z jego strony, Litwiniec intonuje śpiew gardłowy, zaraz po nim Otwinowski  rozpoczyna wokalizy i śpiewa – to znana z wcześniejszych wydawnictw Karbido białoruska kolęda Dragon. Czepułkowski wybija główny rytm środkowym palcem na najbardziej czułych rytmicznie – jak się zdaje – elementach blatu, znajdujących się po jego stronie stołu. Wtórują mu Litwiniec grający małym młoteczkiem na żeliwnej misie i Gawlikowski uderzający o brzegi blatu drewnianymi miotełkami. Całość wykonywana jest ze sporym luzem, w atmosferze wolnej improwizacji, lecz de facto jest to przemyślana i grana kilkaset razy wcześniej muzyka. Wygrywana za pomocą fletu i przytrzymywanych na brzegu stolika nożyków, dobrze znana polska pieśń Siała baba mak staje się tu porywającym przebojem, w którym jest sporo humoru i nie brakuje miejsca nawet na wywołujące uśmiech gdakanie. Część południowa, zgodnie z tradycjami kultury afrykańskiej, oparta jest na rytmie, który wygrywają wszyscy muzycy, napędzając kompozycję wszelkimi możliwymi środkami: palcami, całymi dłońmi i pięścią. W tym fragmencie pojawia sie też krótka część teatralna, gdy artyści udają znudzonych i wystukują rytm palcami, opierając twarz na drugiej dłoni. Całość kończy sie grą Litwińca na didjeridoo i monetą kręconą na powierzchni stołu.

Część zachodnia jest fragmentem najbardziej energetycznym, gdzie Karbido bierze na warsztat przeboje takie jak I wanna be your dog The Stooges oraz prezentuje rock'n'rollową wersję Safe and warm Komedy z niesamowitą solówką gitarową Gawlikowskiego. Mroczniejszą stronę kultury zachodu reprezentuje śpiewane przez Otwinowskiego Walk on the wild side Lou Reeda. W tej części zwyczajowe funkcje członków Karbido są zachowane: Czepułkowski wybija rytm, Otwinowski gra na przymocowanych z jego strony strunach gitary basowej i śpiewa, Gawlikowski - na strunach gitary elektrycznej i przeszkadzajkach, a Litiwniec jest głównym wokalistą I wanna be your dog, hałasuje przeszkadzajkami oraz wygrywa kilka fraz smyczkiem. Dominuje tutaj niesamowita energia, doświadczamy organicznej współpracy muzyków, przejścia muzyki od momentów energetycznych do spokojnych są niezwykle płynne. The Table zamyka Północ, część najbardziej uduchowiona, mistyczna, mroczna, wciągająca, pozornie spokojna, bo od rozpoczynających ją partii basu i drone'ów wygrywanych za pomocą kieliszków wypełnionych cieczą uczestniczymy w podskórnie wyczuwalnej, stopniującej napięcie nerwowej strukturze muzycznej. Wokalizy Litwińca i śpiewana przez Otwinowskiego skandynawska kołysanka Bisal Lul wprowadzają nas w klimat fiordów, zorzy i nocy polarnej oraz pustyń lodowych, gdzie o duchowość łatwiej, niż na zabieganym, opanowanym przez technologię Zachodzie. Gitara w tym fragmencie może kojarzyć się z Echoes Pink Floyd, jednak obcujemy tutaj ze znacznie większą duchowością, artystycznym sznytem i niepokojem. North to swego rodzaju dźwiękowa modlitwa kierowana do wielu bóstw.

Strona wizualna i producencka wydawnictwa to fenomen: niesamowity montaż, dzielony ekran, kamera krążąca wokół muzyków, zbliżenia na twarz, dłonie, struny i inne elementy instrumentu powodują, że czujemy się, jakbyśmy siedzieli z artystami przy stole, uczestniczyli razem z nimi w muzycznej ceremonii. Brzmieniowo – również rewelacja. Warto na czas oglądania i odsłuchu DVD zaopatrzyć się w dobre słuchawki lub zestaw Dolby Surround.

Karbido – The Table DVD jest jednym z najciekawszych wydarzeń z pogranicza teatru i muzyki, jakie zdarzyło się muzyce europejskiej w ostatnich latach. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników muzyki eksperymentalnej.

[Łukasz Folda]

recenzje Andrukhovych & Karbido w popupmusic