polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Karbido & Jurij Andruchowycz
Hipnoza | Katowice | 26.05.10

Katowicki koncert Karbido promujacy zeszłoroczny album Cynamon nagrany z udziałem jednego z najwybitniejszych ukraińskich poetów i prozaików Jurija Andruchowycza był, podobnie jak sama płyta, niezwykle eklektyczny, obfity w różnorakie nastroje. Waitsowski blues mieszał się z staromodnym jazzem zagranym na współczesnych instrumentach (Mafia, Wystrzał), ambientowa, przestrzena muzyka wychodziła na przeciw noise'wym strukturom harmoniczno-rytmicznym i post-triphopowym inspiracjom (Stary Olejnik, Doktor Dutka, Zmiana dekoracji, Swój ślad wiosna kładła, gdzie tylko się da), post-rockowe zapędy i nowoczesne tango współgrały z post-folkowymi aspiracjami i autorską muzyką (Tango "Biała Róża", Pani Kapitanowa, Indie, Hazard).


W recenzjach ostatniej płyty Karbido (będącej zarazem jednym z najciekawszych albumów zeszłego roku) padło wiele pięknych słów, pochwał, niemal każda była panegirykiem na część wrocławsko-warszawsko-szwajcarskiego zespołu. Nie sposób przejść obojętnie obok fuzji literatury i muzyki zrealizowanej wspólnie przez wspomnianych artystów. Ich propozycja jest ewenementem, niewiele ma wspólnego z poezją śpiewaną, a zapewne w ten sposób część osób odebrała ten projekt, czytając jedynie informacje promocyjne. Mamy tutaj coś na kształt synergii sztuki słowa i dźwięku, struktur niezwykle ze sobą związanych, ściśle na siebie oddziałujących. Opowieści Andruchowycza stały się opowieściami Karbido, a muzyka Kabrido stała się muzyką Andruchowycza.

Wersja live Cynamonu jest rozwinięciem pomysłów zawartych na albumie, odbiór utworów będących drugą częścią tryglogii Samogon-Cynamon-Absynt na żywo potęguje doznania. Artyści nieznacznie zmienili kolejność utworów, rozpoczynając od atmosferycznych, około dwudziestominutowych Indii, następnie nieznacznie korygując setlistę, by utrzymać napięcie podczas koncertu. Niewatpliwie mamy do czynienia z formacją znacznie bardziej popularną poza granicami Polski, odbieranej w kraju raczej chłodno, być może z niezrozumieniem. Mimo wszystko warto uważnie rzucić uchem na propozycje wrocławskich artystów, którzy są klasą i konkurencją sami dla siebie, a wyzwania jakie przed sobą stawiają niewiele mają wspólnego z jakąkolwiek, dającą się zaszufladkować nazwami gatunków sceną muzyczną.

[zdjęcia: Łukasz Folda]

Karbido & Jurij Andruchowycz [fot. Łukasz Folda]
Karbido & Jurij Andruchowycz [fot. Łukasz Folda]
Karbido & Jurij Andruchowycz [fot. Łukasz Folda]
Karbido & Jurij Andruchowycz [fot. Łukasz Folda]
Karbido & Jurij Andruchowycz [fot. Łukasz Folda]
Karbido & Jurij Andruchowycz [fot. Łukasz Folda]
Karbido & Jurij Andruchowycz [fot. Łukasz Folda]
Karbido & Jurij Andruchowycz [fot. Łukasz Folda]
Karbido & Jurij Andruchowycz [fot. Łukasz Folda]
Karbido & Jurij Andruchowycz [fot. Łukasz Folda]
Karbido & Jurij Andruchowycz [fot. Łukasz Folda]
Karbido & Jurij Andruchowycz [fot. Łukasz Folda]