polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Karbido Music4buildings vol. 01 & 02Music4buildings vol. 01 & 02

Karbido
Music4buildings vol. 01 & 02Music4buildings vol. 01 & 02

Music for Bulidings to idea zrodzona w głowie założyciela Karbido Marka Otwinowskiego i szwajcarskiego perkusisty, współpracownika m. in. Lucasa Niggli, a od 2009. muzyka Karbido - Petera Conradina Zumthora.

Pierwotny pomysł jest podzielony na trzy etapy: stworzenie utworów na bazie zrealizowanych w interesujących przestrzeniach architektonicznych nagrań terenowych, zagranie stworzonych kompozycji za pomocą tradycyjnego instrumentarium (perkusji, gitary basowej i elektrycznej, głosu, laptopa, elektroniki, saksofonu altowego i specjalnego systemu edycji dźwięku w czasie rzeczywistym: Spider) oraz wydania obu wersji nagrań na płycie i wykonanie ich na żywo.

Terenem testowym dla muzyków był Górnośląski Okręg Przemysłowy, gdzie artyści zarejestrowali ducha kompleksu kilku hal i budynków zmieniającej się w przestrzeń kultury i sztuki Elektrociepłowni Szombierki w Bytomiu oraz udostępnionej dla turystów Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego Guido w Zabrzu (oba obiekty znajdują się na Szlaku Zabytków Techniki).

Music for Buildings vol. 01 składa się z czterech utworów: po dwa na każdy obiekt. W pierwszych, stworzonych z nagrań terenowych częściach mamy do czynienia z realnym industrialem – nagraniami maszyn, szumem urządzeń elektrociepłowni, palącym się w zakamarkach pieców ogniem, sygnałami alarmowymi, pracującymi maszynami i wyciągami górniczymi, które ułożone w odpowiednich sekwencjach tworzą różnorodne konstelacje dźwiękowe. W wypadku 12-minutowego utworu stworzonego z nagrań z Elektrociełowni Szombierki, obcujemy z ambientowo-drone'ową, intensywną strukturą, która w ¾ utworu przyspiesza, dołączając do swej konstrukcji rytmy wykreowane na bazie brzęczenia elektrycznych dzwonków alarmowych i dziwnych odgłosów pracujących maszyn. 4,5-minutowe nagranie oryginalne z Guido rozpoczyna dzwonek szoli ("windy" znajdującej się w szybie – przyp. autora), informujący przebywających w niej górników (a w wypadku Guido: turystów) o tym, że rozpoczyna się zjazd pod ziemię. Następnie słyszymy szum kół i sznurów szybu, imitację wybuchu powodującego zawał ściany, dość szybkie, energetyczne dźwięki maszyn transportujących węgiel i kombajnów górniczych – wszystko razem połączone w groovujący, industrialny hałas. 

Interpretacje – gdyby wydać je na osobnej płycie – brzmią jak śmiała próba współczesnej muzyki eksperymentalnej. Guido Coal Mine Part 2 łączy ambient, drone'y, hardcore'owo-funkową sekcję rytmiczną z noise'owo-ambientową grą syntezatorów i gitary elektrycznej. Gdy Zumthor i Otwinowski odtwarzają industrialny groove maszyn górniczych, brzmią niczym Primus wpuszczony na scenę po No Means No, chcący udowodnić, że również potrafi zagrać hardcore, przy czym nadal poruszamy się w ramach muzyki eksperymentalnej. W części interpretacyjnej Schomberg Power Station, zanurzamy się w przestrzennej, luźnej, ale intensywnej i niepokojącej strukturze 12-minutowej kompozycji, która wciąga, gdy tylko wsłuchamy się w każdy jej detal: drone'y tworzone za pomocą przepuszczonej przez efekty gitary elektrycznej i basowej, uderzenia o talerze perkusji, dochodzący z tła szum syntezatora czy – w drugiej części – już bardziej groovującą, prowadzoną basem konstrukcję, którą kończy rytmiczna, spokojna grą Zumthora.

Music for Buildings vol. 02 to nieco inna forma projektu. Jest to koncert zarejestrowany w Synagodze Wielkiej w Drohobyczu. Wykorzystano tutaj system Spider, czyli rozmieszczone we wnętrzu budynku niezwykle czułe mikrofony, połączone w centrum dowodzenia, czyli z laptopem, syntezatorami i samplerami, którymi operuje Tomasz Sikora. Dźwięki wydobywające się z różnych zakamarków synagogi (tworzą je wiatr wiejący w szczelinach, naturalne szumy budynku o różnych tonacjach oraz... grana przez resztę zespołu muzyka, która rozbrzmiewa we wnętrzu obiektu) są przetwarzane w czasie rzeczywistym. Równolegle Otwinowski, Gawlikowski i Zumthor próbują oddać atmosferę przestrzeni, w której się znajdują, grają muzykę improwizowaną lub odtwarzają dźwięki otoczenia. Wszystko naraz tworzy 45-minutowy dźwiękowy spektakl, którego intensywność była zapewne wzmożona podczas koncertu, słuchany z płyty wymaga wyjątkowego skupienia i zanurzenia się w atmosferze Synagogi, świecie Schulza, kulturze naszych wschodnich sąsiadów, podejścia do wykonania jak do eksperymentu.

W chwili obecnej muzycy pracują nad dźwiękami neolitycznego kurhanu Maes Howe na wyspach Orkady w Szkocji. Projekt na pewno nie zakończy się po nagraniu trzech płyt. Najnowsza propozycja Karbido powinna usatysfakcjonować niemal wszystkich melomanów poszukujących nieoczywistości i nowych idei oraz sposobów dojścia do muzyki.

[Łukasz Folda]

recenzje Andrukhovych & Karbido, Rheino De Rotten, Karbido w popupmusic