polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Us3 Questions

Us3
Questions

Zawsze sądziłem, że recenzowaniem płyt zespołów działających od dziesięciu przynajmniej lat i starających się nawiązać do spektakularnych sukcesów, zajmuje się w redakcji Popupa Marcin Jaśkowiak. Us3 nie należy chyba do jego faworytów. Zresztą, nie jest to jedyny powód, dla którego chcę o tej płycie coś napisać, ważniejsze jest proste stwierdzenie faktu, że pomimo odejścia acid jazzu do lamusa i upływu przeszło dekady od debiutu, Us3 potrafi nagrać naprawdę dobry album, nie odcinanając kuponów od własnej sławy. Co prawda lider formacji Geoff Wilkinson nie zostanie ogłoszony najbardziej nowatorskim producentem roku, ale zdecydowanie warto po "Questions" sięgnąć. Szczególnie, że choć pewne charakterystyki jego muzyki są nadal obecne, płyta ta raczej różni się od pozostałych. Geoff zachował się jak Odyseusz - ten by nie dać się zwieść kuszącym go syrenom przywiązał się do okrętowego masztu - natomiast Wilkinson nagrywając albumu z coraz to nowymi muzykami zamknął sobie drogę do prostego powielania schematów.

O ile dwie pierwsze płyty zespołu stały się klasyką acid jazzu i oparte były na samplach, trzecia przyniosła podniosłą i porywającą mieszankę jazzu, zawrotnej rytmiki i mocnych treściowo wokali, to najnowszy album w całości zagrany został przez żywy zespół, a dominującym motywem są elementy wcześniej tylko sygnalizowane. "Questions" to produkt epoki globalizacji, ponieważ w jednym tyglu wymieszane zostały rytmy latynoskie - i to w solidnej dawce - tradycyjnie już jazzowe i hip-hopowe, z nowoczesnym r'n'b. Dodatek funku lub afrobeatu tu i tam jedynie wychodzi jej na dobre. Płyta jest strasznie miejska, wręcz klubowo chilloutowa w swym otulającym cieple i bezpretensjonalności, co sprawia, że najlepiej słucha się ją z zamiarem zrelaksowania ciała i duszy. Jasne, że niejednokrotnie ma się ochotę popląsać i oddać wibracjom, jednak "Questions" jest zdecydowanie mniej taneczne i dynamiczne od swoich poprzedniczek. Takie bujające wyciszenie wynika zarówno z miriad łagodnych dźwięków saksofonów, fortepianów, trąbek i gdzieniegdzie gitar, jak i ze starań wokalistów. Prym wiedzie obdarzona urokliwym głosem Mpho, wcześniej nieznana szerszemu gronu słuchaczy i ze znanych artystów współpracująca chyba jedynie z Ty'em. Wspomaga ją raper Reggi Wyns, także raczej nowicjusz. Jak widać, Wilkinson dowodzi całością, lecz swoboda, którą pozostawił wokalistom została przez nich w pełni wykorzystana. Takie kawałki jak Whatha Gonna Do? Albo When She's Dancing to istne uczty dla koneserów miękkich kobiecych zaśpiewów. Młodzieńcza energia w głosie Mpho dodaje tej muzyce jeszcze więcej słońca. W pamięć zapada też Truth i Get It Together, gdzie wywrócona została tradycyjna konwencja i śpiewana przez kobietę zwrotka wieńczona jest rymowanym refrenem. Jeżeli ktoś zapragnie utworów o ideowo-idealistycznym zacięciu, zapewne zapamięta What Does That Mean? i Believe in Yourself. Ukłonem w stronę przeszłości i także dowodem własnej siły są dwie nowe wersje Cantaloop, jedna powłóczysta i leniwa, druga z tanecznym zębem, a za to obie zagrane odmiennie.

W ten sposób dostaliśmy godzinę przytulnej muzyki, której daleko od wytyczania nowych trendów, rozbijania przyzwyczajeń lub obalania mitów. Nie o to jednak chodziło. Mam wrażenie, że celem było nagranie płyty przede wszystkim przyjemnej w odbiorze, posiadającej charakterystyczny styl i zrealizowanie własnej koncepcji. Jeżeli tak, wszystkie trzy cele zostały osiągnięte. Ciepło tego jazzującego na latynoską nutę i flirtującego z r'n'b grania kilka razy uratowało mnie przed zamarznięciem podczas lutowych mrozów, ciekawych patentów muzycznych kilka się znajdzie. A przede wszystkim widać, że Geoff Wilkinson osiągnął już ten punkt kariery, gdy nie musi zadowalać nikogo poza samym sobą i swoim zespołem, bowiem "Questions" to płyta dojrzała i godna uwagi.

[Piotr Lewandowski]