polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
converge live at bbc

converge
live at bbc

O tym, że Converge jest zespołem jedynym w swoim rodzaju wspominać nikomu nie trzeba. Od wydania znakomitego Jane Doe, a więc od prawie piętnastu lat są prawdziwą legendą sceny hardcore. Legendą, której występy na żywo zapadają na długo w pamięci. Budzą szacunek wszędzie, gdzie się pojawią. Nieważne czy jest to festiwal z muzyką tematyczną typu Brutal Assault, czy przegląd wszystkich trendów alternatywy, jak nasz rodzimy Off Festival. Zarówno tam jak i na skłotach, w środowiskach straight edge czy DIY Converge to synonim siły i zbioru zasad, którym muzycy niestrudzenie pozostają wierni.

Kiedy na przełomie roku okazało się, iż Amerykanie planują opublikować koncertówkę byłem przeszczęśliwy. Czas najwyższy! Kto jak nie Converge? Spodziewałem się bezlitosnego przekazu energii, żałując nieco, iż ów wydawnictwo nie będzie uwiecznione w formacie DVD. Obok The Dillinger Escape Plan to przecież najlepsza kapela grająca szybki, matematyczny chaos w wersji live. Niestety. Zaprezentowany właśnie krążek to największe dotychczasowe nieporozumienie tego roku. Ku przeogromnemu zdziwieniu Live at BBC to bowiem tylko i wyłącznie epka, zawierająca – uwaga – cztery pozycje...

I choć brzmi to jak bardzo słaby żart, to jednak prawda. Gdyby to były jeszcze jakieś cztery nowe kompozycje, to miałoby to sens, ale w tych okolicznościach jakiegokolwiek sensu tutaj brak. Fakt. „Dark Horse” to chyba najlepszy ich kawałek, a „Axe to Fall” to najlepsza wizytówka szaleństwa Converge live. „Damages” z kolei odsłania psychodeliczną twarz zespołu, ukazując często pomijany w opisach ich twórczości talent do budowania napięcia w sposób wolny i rozdrapujący, zaś „Hanging Moon” to przykład dysonansowego mistrzostwa, z którego słyną Bannon i spółka. Mistrzostwa, do którego nikomu póki co nie udaje się zbliżyć. Ale co z tego?

Trudno znaleźć odpowiedź na pytanie kto i po co wpadł na pomysł by po 25 latach wspólnego grania wypuścić na rynek wydawnictwo live z czterema starymi utworami? To dobry chwyt dla zespołów, walczących o to by wydać swój pierwszy album, a nie dla bandu, którego muzycy zagrali w swojej karierze kilkaset koncertów i którzy są w dodatku w posiadaniu wytwórni płytowej (!). Converge Live at BBC - największy absurd roku.

[Dariusz Rybus]