polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
OLD MAN GLOOM NO

OLD MAN GLOOM
NO

O najnowszej płycie muzyków związanych na co dzień z takimi grupami jak m. in. Isis, Converge, Zozobra można powiedzieć, że jest czymś więcej niż tylko produkcją – jest niesamowitym doświadczeniem. Mroczny eksperyment, łączący w jednym miejscu i czasie tak utalentowanych artystów, po prostu powala. Przestrzeń, klimat, przemyślane od samego początku do końca kompozycje oraz teksty malujące abstrakcyjne pejzaże ciemniejszej strony ludzkiej egzystencji pozwalają słuchaczowi aktywnie podróżować szlakiem „mrocznego starca”, czemu towarzyszy intensywny proces introspekcji.

Zaczyna się od „Grand Inversion” delikatnego, syntetycznego, pozbawionego instrumentów i słów zaproszenia do wejścia w gęstą atmosferę dźwięku. Następujące po nim w kolejności „Common Species”, „Regain Rejoin”, „To Carry The Flame” oraz „The Forking Path” brzmią potężnie. Wyróżniają je przede wszystkim dudniące wokale każdego z trójki prowadzących. Zaskakuje swoimi możliwościami Nate Newton, imponuje Aaron Turner, świetną formę prezentuje Caleb Scofield w wyniku czego dominują drastyczne, bezkompromisowe krzyki niosące za sobą echo. Genialnie wkomponowują się w nie partie gitar. Czyste riffy oraz przeplatające się ze sobą zmiany tempa tworzą niesamowitą ścianę hałasu. Do tego powolny i bardzo intensywny bas, kapitalne przejścia perkusji i przeszywający „drugi plan”, czyli celowe zwolnienia, wyciszające i bardzo psychodeliczne wstawki, najmocniej akcentowane zwłaszcza przy końcu utworów.

Szósty „Shadowed Hand” to zarazem outro zamykające pierwszą część albumu oraz wstęp otwierający drugą bardziej różnorodną w formie jego odsłonę. Niczym w scenariuszu dobrego thrillera następuje abstrakcyjna odskocznia - „Rats” jest jednak tylko pozornie chwilą wytchnienia dla wyobraźni, receptorów, rozbudzonych zmysłów oraz percepcji odbiorcy. Po nim nadchodzi zaskakujący finał. Najpierw akustyczne i spokojne „Crescent”, a zaraz potem obłędny i chaotyczny, kończący cały projekt „Shuddering Earth”.

Ekscytujące dzieło. Muzycy wykazali się ogromnym kunsztem. Udało im się idealnie zsynchronizować energię i styl swoich macierzystych kapel tworząc jednocześnie zupełnie nową, wywołującą całkowicie nowe doznania, jakość. Efektem jest jedno z najciekawszych studium z zakresu sludge/ doom/ down - tempo ostatnich 3-4 lat.

[Dariusz Rybus]