polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
GLACIAL On Jones Beach

GLACIAL
On Jones Beach

Glacial to w 2/3 supergrupa, w 1/3 – skład anonimowy. O ile bowiem Lee Ranaldo i Tony Buck to muzycy charakterystyczni i (słusznie) uznani, to grający na dudach Nowozelandczyk David Watson jest postacią znaną niewielu. Ten transpacyficzny skład jest dość efemeryczną formacją – tytułowy, ponad 40-minutowy utwór zarejestrowano 2005 roku, kilka krótszych jeszcze wcześniej, ale w roku 2011 w Nowym Jorku odbył się koncert niejako zapowiadający to wydawnictwo. Wydany przez Three Lobed Recordings album ukazał się na winylu, któremu w wersji cyfrowej towarzyszy nieco dłuższa wersja tytułowego utworu i parę krótszych nagrań. Improwizowana, instrumentalna muzyka Glacial rozwija się w długich formach, w których drone’y organicznie przenikają w pulsujące pasaże, ocierając się o momentami o psychodelicznego, pustynnego rocka. Obie „gwiazdy” składu to idealne do takiego grania osoby – Buck przechodzący od szmerów przeszkadzajek i migotania talerzy w hipnotyczny groove, Ranaldo łączący kolorystyczne akcenty z inicjowaniem zmian dynamiki i rockową poetyką. Watson natomiast jest cichym bohaterem tej płyty, pokazując, że dudy w improwizowanym środowisku mogą się sprawdzić pod kątem faktur nie gorzej niż powiedzmy tambura, a na dodatek dobrze pełnią funkcje melodyczne. Choć kształt tej muzyki nie jest zaskoczeniem, to dzięki nietypowemu instrumentarium, naturalnemu rozwojowi sytuacji i elokwentnemu dialogowi wykonawców, On Jones Beach wciąga i czas przy niej mija niepostrzeżenie.

[Piotr Lewandowski]