polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Menomena Mines

Menomena
Mines

Trzecia płyta Menomeny, potwierdza, że zespół, który już na debiucie pokazał swoją muzyczną erudycję i pomysłowość, wciąż jest w doskonałej formie. Trio z Portland jednocześnie o wiele bardziej dojrzało, co słychać w niemal każdej piosence na "Mines", a wygłupy znane ze świetnego teledysku "Wet and Rusting", są raczej wytłumione i pojawiają się sporadycznie.
Teksty Amerykanów wielokrotnie odnoszą się do dzieciństwa, upływającego czasu, mniej do zabawy a więcej do refleksji, czasem w bardzo rozczulający sposób. Warstwa muzyczna jest tutaj rozbudowywana, w doskonały sposób kontynuując pomysły z poprzednich płyt. Menomena buduje dramaturgię, stawiając na drobne elementy, które diametralnie zmieniają całe utwory. Spokojne, tlące się początki przechodzą tu w szalone partie na granicy hałasu i na odwrót - kaskady talerzy potrafią zamilknąć na chwilę wyciszenia. Na "Mines" uwypukla się rola Danny'ego Seima jako niekwestionowanego lidera zespołu. Więcej śpiewa, a jego gra na perkusji ma decydujące znaczenie w brzmieniu poszczególnych utworów - to właśnie on nadaje im tempa i charakteru, czasem doprowadzając muzykę do psychodelii i szaleństwa (fantastyczne "TAOS" i „BOTE”) czy refleksji (przejmujące "Dirty Cartoons"). „Mines” to najlepszy album jaki Menomena spłodziła do tej pory, jak dla mnie jeden z najlepszych z wydanych w ciągu minionej dekady. Obecnie mało kto potrafi powrócić na trzecim krążku w tak doskonałej formie.

[Jakub Knera]