polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
LENTO Earthen

LENTO
Earthen

Gdzieś obok, w tym numerze, mocno wyróżniłem kolegów z Supernatural Cat - walcowaty Ufomammut. Lento to piątka muzyków, którzy tworzą dźwięki zbliżone do dokonań swych rodaków. Na "Earthen" więcej jednak przestrzeni i urozmaicenia, ale trochę mniej własnego spojrzenia. Nie wiedziałem, iż Rzym nastraja do grania tak ciężkiej i posępnej muzyki, ale Lento najwyraźniej nieźle czuje się w tej stylistyce. Czysto instrumentalne granie dla jednych będzie zachętą, dla pozostałych znacznym minusem. Fakt, z płytami wypełnionymi tylko partiami instrumentalnymi trzeba umieć się obchodzić. Lento potrafi jednak na tyle urozmaicać i przede wszystkim budować odpowiednio kompozycje, aby te trzymały poziom. Przepis jest prosty. Trzy gitary, bas, perkusja i domieszka sampli wymieszane według najlepszych przepisów, których autorami są m.in. Neurosis, Isis, Earth, Mogwai. Raz pobrzmiewają drone/ambientowe pasaże ("Subterrestial", "Emersion Of The Islands", "Leave"), innym razem mocne i przestrzenne gitarowe granie ("Earth", "Need"). "Earthen" to debiutancki album Włochów, ale absolutnie nie słychać tu jakichś niedociągnięć. Jest tylko jeden mały problem. Własnych pomysłów Lento ma na razie niewiele. Budują swoją muzykę o sprawdzone patenty, choć na pewno nie poruszają się w tym, jak słoń w składzie porcelany. Czuć energię do tworzenia, zalążek własnego podejścia i potencjał na przyszłość. Warto dać im szansę.

[Marc!n Ratyński]