Powiększenie we wrześniu
Something Like Elvis
Hanne Hukkelberg
Matthew Shipp & Joe Morris
Six Organs Of Admittance
The Whitest Boy Alive
OffOnOff
The Complainer
Donna Regina
Hotel Kosmos
Meril Wubslin
Jamie Lidell
Ólafur Arnalds
Hypnotic Brass Ensemble



Norweska formacja The Core swoim najnowszym albumem ponownie udowadnia, że postrzega jazz jako muzykę o olbrzymiej tradycji, ale równocześnie nieustannie zmierzającą do przodu. Co więcej, "Office Essentials" stanowi najbardziej wymowną, ze stworzonych przez nich do tej pory, ilustrację tego, że kasandryczne tezy głoszące stagnację i koniec jazzu są równie sensowne, jak deklarowanie końca historii przeszło dekadę temu przez znanego wszystkim amerykańskiego politologa. The Core, którzy debiutowali albumem "Vision" nagranym akustycznie w kwartecie, kolejnymi płytami ukazali swą otwartość na muzyczne interakcje. Album "Blue Sky" osadził ich wybuchowy jazz o post-coltrane'owskiej proweniencji w elektrycznym kontekście, natomiast "Indian Core" ukazało diametralnie odmienne, medytacyjne niemal oblicze, przyjęte dzięki współpracy z muzykami hinduskimi.
"Office Essentials" to z jednej strony powrót do korzeni, gdyż jest to muzyka nietknięta prądem i studyjną postprodukcją, dowodząca olbrzymiej jazzowej erudycji twórców. Z drugiej strony, wyczuwalne jest, jak wizja The Core krzepnie i dojrzewa z czasem, jak coraz odważniejsze i swobodniej realizowane są wyzwania, które muzycy stawiają przed sobą. Nie rezygnując ze swego charakterystycznego już stylu i brzmienia odwołującego się do ekspresyjnej tradycji lat sześćdziesiątych zderzonych z energetyczną sekcją rytmiczną, The Core jak chyba nigdy dotąd meandrują w ramach swych kompozycji. Ich instrumentalne konwersacje to w równej mierze świetne przekazywanie sobie nawzajem wiodącej roli, jak i grupowe improwizacje, wypełniające treścią czy to porywające utwory o mglistej strukturze albo rozwijające się linearnie, czy też z drugiej strony niemalże swingujące kawałki o zapadających w pamięć tematach. Początkowo płyta wydaje się więc bardziej wymagająca w odbiorze od wcześniejszych pozycji zespołu, jednak gdy staje się ona znajoma i bliska, wysiłek ten zostaje szczodrze słuchaczowi wynagrodzony.
The Core są tutaj po prostu znacznie bardziej free niż bywali w przeszłości, co w połączeniu z ich talentem do kompozycji zwartych i o wyraźnych melodiach, zaowocowało płytą dojrzałą i pełną, iskrzącą detalami, ale też wciągającą gęstym nastrojem. Płytą, która wymaga uwagi, ale zarazem dostarcza olbrzymiej satysfakcji, swoistego spełnienia, które najpiękniej wyraża właśnie jazz.
[Piotr Lewandowski]