polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
STWORYWODNE Black Muds, Bad Big Village

STWORYWODNE
Black Muds, Bad Big Village

Warszawska grupa Stworywodne podziela chyba moją awersję do terminu "post-rock" i komentując swoją epkę "Black Muds, Bad Big Village" muzycy sami zadają pytanie: "jak wiele muzyki można zagrać w gitarowo-perkusyjnym składzie" odpowiadają co prawda przede wszystkim swoją płytą, ale jednak wskazują kierunki poszukiwań/nawiązań: Sonic Youth, Tortoise, Battles, dodać możnaby jeszcze zespoły zrzeszone w kanadyjskim Constellation. W istocie, instrumentalna gitarowa muzyka punktowana oszczędnie trąbką, saksofonem i podparta syntezatorami, spokojnie mogłaby zostać podczepiona pod post-rockowy slogan, gdyby nie wypranie go przez ostatnie kilka lat z jakiegokolwiek sensu. Wyciskając ze swojej muzyki jej potencjał, Stworywodne uzyskują roztwór bardzo plastyczny i emocjonalny, rozłożony na tej epce między rozległą suitę i dwie następujące po niej kompozycje bardziej zwięzłe. Wspomniana suita, ewoluująca od dyskretnej, gitarowej pajęczynki przez soniczne plamy aż do gitarowego, choć stonowanego crescenda, jest, ze względów zapewne praktycznych, rozrysowana na cztery podrozdziały składające się na utwór o wymownym tytule Postcard. Dalsza część epki przynosi rozwiązanie melodycznego napięcia w postaci dialogu między lirycznymi zwolnieniami a dynamiczną galopadą w Grasshoppers czy kulminacji w Lost Meadows, podbitej pociągnięciami smyczka i późniejszym dronującym dźwiękiem.

Co ważne, Stworywodne unikają niebezpieczeństwa instrumentalnej muzyki gitarowej, jaką są pochopne noise'owe zwieńczenia o emocjonalności rodem z opery mydlanej, prowadząc swoją muzykę w stonowanych gitarowych ryzach, a bardzo oszczędna rytmika też z czasem nabiera uroku. Liczy się narracja, pewna emocja i naprawdę miło słyszeć polską grupę nie bojącą się grać w ten sposób. Zestawiając "Black Muds, Bad Big Village" z demo zespołu sprzed trzech lat, które ten w godny pochwały sposób umieścił na swojej stronie internetowej, czuć, że muzyka Stworów nadal nosi w sobie posmak improwizacji, a przy wierności obranej estetyce, krok do przodu uczyniono w zmyśle kompozycyjnym. Mnie to przekonuje i bardzo jestem ciekawy tego, jak grupa sprawdzi się na płycie długogrającej - na razie bowiem mamy obiecujące dwadzieścia kilka minut ich muzyki.

[Piotr Lewandowski]

artykuły o Hokei w popupmusic