polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
THE BAND OF ENDLESS NOISE Riders on the Bikes

THE BAND OF ENDLESS NOISE
Riders on the Bikes

Jeden z moich ulubionych utworów na tej płycie nosi tytuł Union of those driving slow. Chętnie się przyłączę i podpiszę obiema rękoma manifest nigdzie-się-nie-śpieszących, jeżeli "Riders on the Bikes" mają być premierową odsłoną tego, na co stać cierpliwych. W pewnym stopniu pewnie tak jest - od debiutanckiego albumu BOEN minęły trzy lata, skład grupy powiększył się o dwie osoby, pojawiły się wokale i to chyba wystarczy, by do tej płyty podejść bez cienia debiutu. Więc zamiast narzekać, że przeminął już folkowy minimalizm skrzyżowany z ambientem i jakimiś pozostałościami dubowego nastroju, który stanowił o klimacie pierwszej płyty, wolę uznać, że rockowe instrumentarium okraszone zgrabną elektroniką i etnicznymi detalami zapewnia w tym przypadku naprawdę dobrą muzykę. "Riders on the Bikes" to bez wątpienia piosenki, chwilami prawie przeboje (vide Artificial Silence albo wspomniane już Unions...), ale drzemie w nich olbrzymia różnorodność detali i pomysłów nadających im odmienne oblicza. Dzięki dominującej na płycie pozytywnej energii kojarzy mi się ona z wczesną jesienią w liściastym lesie, pełną intensywnych, ciepłych i naturalnych barw instrumentów tradycyjnych i rockowych, gdzieniegdzie zaburzanych wichrem albo nawałnicą elektronicznego spięcia albo psychodelicznych syntezatorów. Utwory Band of Endless Noise mają też tę ważną zaletę, że akordeony, gitary, sprzężenia i dzwoneczki ujawniają się w strukturze całości z dużym wdziękiem. Zespół postawił na zagęszczenie brzmienia i dokonał tego umiejętnie. Wykorzystanie Fendera i jego współpraca z sekcją rytmiczną przywodzą na myśl Robotaobiboka, szczególnie w Walking Backwards i Riders on the Water. Nie wolno zapomnieć o elementach folkowych, europejskich lub zaglądających na wschód, używanych jednak w sposób typowy raczej dla grup amerykańskich, w służbie piosenek. Bardzo dobra płyta, do której mam właściwie jedno poważne zastrzeżenie: linie wokalne często odstają od warstwy instrumentalnej, a wokalista kilkukrotnie po prostu fałszuje. Ale co tam, lato idzie, można się przerzucić na rower

[Piotr Lewandowski]