polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Rjd2 In Rare Form (Unreleased Instrumentals)

Rjd2
In Rare Form (Unreleased Instrumentals)

Rjd2 ma chyba swoisty system wydawania albumów. Po debiutanckim "Deadringer" pojawił się "The Horror", złożony z alternatywnych miksów i odrzutów ze studia, a w kilka miesięcy po premierze "Since We Last Spoke" ukazuje się "In Rare Form", którego podtytuł objaśnia wszystko. Kilkanaście instrumentalnych numerów składa się na niezwykłą, instrumentalną ucztę, podczas której możemy napawać się nie tylko nieznanymi numerami Rjd2, ale także, a może przede wszystkim, serią jego podkładów spreparowanych przez ostatnie lata dla przeróżnych hip-hopowców. Wspomnieć należy choćby Diverse, Viktor Vaughn, Copywrite, Soul Position, Tame-One, Cage i tak dalej. Największy udział mają oczywiście numery dla Diverse'a, któremu Rjd2 wyprodukował prawie połowę albumu. W każdym razie, mimo pozornie składankowego charakteru płyty nie ma ryzyka jej niespójności. Bądź co bądź, RJD2 ma swój mocno ugruntowany styl, który w kilku utworach jest rozpoznawalny na pierwszy rzut oka, bowiem numery takie jak Uprock, Big Game, albo Incorporate Anthem to miniaturki jego solowych dokonań. Miniaturki, ponieważ przynoszą one znacznie skromniejsze dawki porywających sampli i fantazyjnych cięć, niż zwykliśmy u niego słyszeć, ale wynika to nie ze skąpości pomysłów, lecz ze zrozumienia roli didżeja w hip-hopowym składzie. Dlatego większość numerów pozbawiona jest fajerwerków i aranżacji żyjących swoim własnym życiem, w ich miejsce mamy konkretny bit prowadzący nas przez cały utwór. Trzeba jednak przyznać, że Saliva pozbawiona wokalu Victora Vaughn, albo Explosive bez Diverse'a, wcale nie są ubogimi kuzynami pierwotnych wersji, lecz spokojnie bronią się same, ukazując inne oblicze. Kilka kompozycji pozwala uchwycić ideę pracy didżeja, bowiem doskonale pokazują one, jak, gdzie i po co używa on danych zagrywek w celu uwypuklenia nieobecnego tutaj wokalisty. Polecam Up to No Good Again w tej kwestii.

"In Rare Form" zawiera instrumentalną wersję wieńczącego płytę "Since We Last Spoke" utworu One Day, jednak jest to jeden z nielicznych momentów, gdy na pierwszy plan wysuwa się klimat najnowszych dokonań didżeja. Przecież część numerów to na przykład nie publikowane wcześniej bity dla Soul Position, nic więc dziwnego, że jeżeli już odzywają się nastroje solowych płyt Rjd2, to przed oczyma staje nam "Deadringer". Nie zabrakło także onirycznych flecików, melancholijnych cymbałków i innych wyciszonych środków, więc w rezultacie jak w kalejdoskopie przewijają się różne wątki twórczości artysty, ukazujące go jednak z innej niż zazwyczaj strony. "In Rare Form" na pewno jest mniej dynamiczne i funkowe niż "Deadringer", mniej konsternujące i niekonwencjonalne niż "Since We Last Spoke", ale stanowi ich świetne uzupełnienie. Oczywiście nie od tej płyty należy rozpoczynać flirt z muzyką tego artysty, niemniej jednak bez wątpienia jest ona pozycją obowiązkową dla fanów, zalecaną dla każdego ceniącego sampling najwyższej próby i chcącego spojrzeć na hip-hop z bardziej instrumentalnego punktu widzenia. A w kategorii płyt składankowych, jest "In Rare Form" pozycją z najwyższej półki.

[Piotr Lewandowski]

recenzje Aceyalone Feat. Rjd2 w popupmusic