polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
L'ENFANCE ROUGE wywiad z liderem zespołu

L'ENFANCE ROUGE
wywiad z liderem zespołu

Wielu renomowanych gitarowych zespołów w Dour nie zobaczyliśmy, ale na szczęście kapele undergroundowe zrekompensowały do niedopatrzenie. Takim mocnym akcentem był występ tria L'Enfance Rouge, grającego trudną muzykę łączącą rock i awangardę. Takie poetycko-niepokojące podejście do muzyki okazało się być bardzo intrygujące. Na tyle, żeby skłonić lidera zespołu, do odpowiedzi na kilka pytań.

Przedstaw proszę w kilku zdaniach L'Enfance Rouge. Odniosłem wrażenie, że gracie już od dobrych kilku lat, ale chyba trzymacie się podziemia. W Polsce raczej niewiele osób słyszało waszą muzykę. Kim więc jesteście?

Jesteśmy włosko-francuskim triem, basistka i perkusista pochodzą z Włoch, ja jestem Francuzem. Mieszkamy razem na dalekim południu Włoch, na "obcasie" nieopodal Albanii, ale w grudniu przenosimy się do Tunezji. A właściwie wracamy, ponieważ w przeszłości już tam mieszkaliśmy. Co do muzyki, to sam nie wiem, ciężko jest opisywać własną twórczość. Jest to chyba pewien rodzaj rocka, w Europie często określa się ją jako avant-rock, więc taki termin ci zaproponuję, choć nie ja go ukułem. Do tej pory ukazało się pięć naszych płyt, ale niestety nie prowadzimy dystrybucji w Polsce. Są one dostępne we Włoszech, Francji, Hiszpanii, Belgii i także w Niemczech.

Czy zajmujecie się dystrybucją samemu, czy współpracujecie z jakimiś wytwórniami na terenie tych państw?

Sprzedajemy licencje, co oznacza, że produkujemy naszą muzykę w całości samemu, a następnie sprzedajemy prawa do rozprowadzania płyt. Współpracujemy z przeróżnymi wydawcami. Kiedyś jeden z naszych albumów dystrybuowany był we Włoszech przez Mercury, czyli wielką firmę, a inny za to przez największą włoską wytwórnię niezależną. Nasza ostatnia płyta jest natomiast dostępna za darmo. Można ją w całości ściągnąć z naszej strony internetowej, adres to www.lenfancerouge.org. Planujemy obecnie wydanie kolejnego albumu, który skończyliśmy nagrywać na dniach i powinien się on ukazać na przełomie roku.

W czasie koncertu duże wrażenie zrobiły na mnie teksty, albo raczej sposób ich przekazywania, ponieważ nie zrozumiałem z nich ani słowa - śpiewałeś po francusku, którego nie znam. Wydały mi się one jednak bardzo istotną częścią waszej muzyki, będąc długimi, gorzkimi narracjami. O czym one traktują?

Po pierwsze, uważamy się za zespół głęboko polityczny i takie też są nasze teksty. Jesteśmy anarchistami i staramy się podejmować aktualne i ważne dla anarchistów tematy, takie jak chociażby modna ostatnio globalizacja, ale chcemy mówić o nich w sposób poetycki. Ten aspekt jest bardzo ważny. Unikamy dydaktyki i nachalnych apelów, nie jesteśmy punkowym zespołem walczącym o lepszy świat.

Skoro tak, to czy inspirują was głównie wydarzenia polityczne, fakty społeczne, czy też sięgacie po osobiste doświadczenia?

Bardzo ważną częścią naszego życia jest podróżowanie, wiele czasu spędzamy w drodze. Gramy rocznie około stu, nawet stu dwudziestu koncertów w przeróżnych miejscach. Przykładowo, teraz jesteśmy w Belgii, a następne koncerty mamy w Maroku, Egipcie. Dlatego zbieramy w czasie tych podróży wiele wrażeń stanowiących natchnienie do tworzenia i muzyki, i tekstów.

Co skłaniło was do przeprowadzki do Afryki?

Lubimy język arabski, wszyscy go studiujemy. Bardzo lubimy poznawać nowe języki, tak więc gdy na przykład cztery lata temu uczyliśmy się hiszpańskiego, staraliśmy się przebywać w miejscach, gdzie się go używa. Poznaliśmy już oczywiście angielski, francuski, włoski, a także niemiecki. Obecnie jesteśmy zafascynowani arabskim i niezmiernie pociąga nas także tamta kultura. Wydaje mi się, że obecnie mamy dobry moment do przeprowadzki do świata arabskiego, ponieważ rozpoczęła się krucjata przeciwko Arabom, wiele osób jest im przeciwnych. Więc dlaczego tam nie zamieszkać, tak na przekór? Jeżeli rzeczywiście zaczyna się wojna pomiędzy światem arabskim, muzułmańskim a Okcydentem, Zachodem, to L'Enfance Rouge stoi po stronie muzułmanów.

Jak na zespół grający muzykę gitarową, macie dość nietypowe zainteresowania. Jak się ma sprawa z inspiracjami waszej sztuki? Jaka muzyka was interesuje?

Albumem, który ostatnio nas zauroczył jest nowa płyta Phila Mintona, zespół nazywa się The Roof i jest to naprawdę dziwny zespół i dziwna muzyka. Dawniej słuchaliśmy też sporo US Maple, Slint, zespołów tego typu, ale to było chyba z dekadę temu. Teraz to się zmieniło. Wciągnęła nas muzyka arabska, czego oczywiście nie słychać w naszym graniu, ale właśnie muzyki arabskiej słuchamy najwięcej. Oprócz tego poświęcamy dużo czasu muzyce etiopskiej. Interesują nas więc rzeczy odmienne od tego, co sami gramy, a rocka i muzyki gitarowej w ogóle nie słuchamy. W życiu bym nie kupił płyty L'Enfance Rouge, takie granie mnie nie pociąga.

Czy często gracie na festiwalach, czy raczej preferujecie mniejsze audytoria?

We Włoszech, Francji i Hiszpanii gramy na wielu festiwalach, ale w pozostałych państwach zdarza nam się to raczej sporadycznie. Lubimy grać na festiwalach, występowanie na dużych scenach daje rozmach i wiele miejsca, a że podchodzimy do naszej muzyki dość fizycznie, więc lubimy mieć przestrzeń wokół siebie na scenie. Sceny w klubach są często zbyt ciasne, jest nieprzyjemnie. Ale przede wszystkim uwielbiamy koncertować, więc każde miejsce jest dobre. Podczas wojny w Jugosławii zagraliśmy wiele koncertów w obozach dla uchodźców, które były wspaniałe. Miejsce nie jest w stanie nas zrazić, nawet lubimy występować w dziwnych miejscach. Graliśmy też w Bagdadzie, staramy się grać wszędzie. No może poza Stanami Zjednoczonymi, tam na pewno nie pojedziemy. Musieliby nam zaoferować zupełnie niewyobrażalną sumę pieniędzy, wtedy może dalibyśmy się skusić. Nie chcemy postępować jak większość europejskich kapel, które jadą tam zagrać za kilka dolarów i myślą, że dostępują jakiegoś wyróżnienia.

Pod koniec koncertu prezentowałeś wasze koszulki, na których oprócz nazwy zespołu widnieje także inskrypcja w języku arabskim. Czy mógłbyś wytłumaczyć, co ona oznacza?

Na koszulkach napisane jest po arabsku "nie jestem Amerykaninem", tak że treść jest bardzo prosta i klarowna, ale działa. Wiadomo od razu, o co nam chodzi.

(zdjęcia: mikołaj pasiński)

[Piotr Lewandowski]