polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
RAFAŁ KOŁACKI Ninkyo Dantai

RAFAŁ KOŁACKI
Ninkyo Dantai

Drugi, solowy strzał Rafała Kołackiego (Hati, Mammoth Ulthana, Molok Mun, Orient Potockiego Project) przynosi ponad 48 minut eksperymentów. Płyta jest wspólnym wydawnictwem Zoharum, Noisem i Huta Artzine. Nagrania terenowe to punkt wyjścia do pejzażowego, postindustrialnego ambientu. Autor wykorzystał dźwięki generowane przez różnego rodzaju urządzenia energetyczne, aby później podbudować je samplami i zmiksować w płynne struktury. Efekt jest na tyle wciągający, że można się zatracić w Ninkyo Dantai na parę godzin. Podstawowe dźwięki buzują wolno, osiągając jednostajność już po kilku chwilach. Minimalizm umyka tu na rzecz niepokoju, podskórnego napięcia. Tak właśnie działają urządzenia w imię ludzkości, a często i przeciwko niej. Gdzieś odbija się to wręcz natrętnym echem (rozciągnięty do ponad 20 minut „Alpha+”), innym razem następuje próba zapanowania nad tym całym rozgardjaszem („Gamma”). Człowiek staje się tylko punktem, od którego wszystkie te dźwięki odbijają się, czasem boleśnie przenikają przez narządy słuchu. Monotonny charakter całości jest tylko pozorny, bo struktura utworów ocieka nerwowym szlifem, który jednak nie wysuwa się na pierwszy plan. Na Ninkyo Dantai Kołacki stworzył sprawnie skrojone struktury, przebił je specyficznym punktem widzenia, ale jakże aktualnym w obecnym świecie, ociekającym co kilka lat katastrofami ekologicznymi czy nuklearnymi.

[Marc!n Ratyński]