polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Psychocukier Diamenty

Psychocukier
Diamenty

Psychocukier z każdą kolejną płytą coraz bardziej nawiązuje do tradycji, coraz bardziej cofa się w przeszłość. Już na Królestwie te nawiazania były wyraźnie widoczne, choć był to album bardziej piosenkowy. Na nowej płycie wpływ The Who, Sex Pistols, Hendrixa, Velvet Underground, pierwotnego bluesa i – śladowo, w warstwie konstrukcynej części utworów – krautrocka, czy nawet Suicide, są w kształcie kompozycji i brzmieniu odciśnięte jak tatuaże.

Składniki znane z poprzednich płyt Psychocukra, a w szczególności z koncertów i niepublikowanych nagrań, zostały wysunięte na pierwszy plan. Trio nadal gra melodie, choć rzadziej. Poza tym, są one bardziej przybrudzone, muzycy odchodzą od popowego brzmienia (wcześniej słyszalnego choćby w "Orbisonie", czy "Plackach z bananami") na rzecz bardziej wyrazistego charakteru utworów, wzmacniają przekaz. Gitara sączy psychodeliczne, sonorystyczne pogłosy lub rzęzi gitarowym noisem i bluesem; tłusto brzmiący, brzęczący, oldshoolowy bas jest wysunięty na przód i dialoguje z gitarą i perkusją; bębny wygrywają metronomiczne szkielety kompozycji, często je prowadząc. Wszystkie trzy instrumenty są równorzędne. Sasza Tomaszewski, jak zwykle, czasem śpiewa, sporo melodeklamuje, szepcze, czy krzyczy. Kompozycyjnie napotykamy na pewien paradoks: utwory są garażowe i większość z nich ma punkowy charakter, ale dzięki realizacji dźwięku Noona, całość brzmi selektywnie.

Jest to najbardziej minimalistyczny album Psychocukra. Formy muzyczne są konstruowane wokół pojedynczych fraz gitary elektrycznej i basowej oraz kadencji perkusji, nieco modyfikowanych w trakcie trwania utworów. Pewność brzmienia i własnego stylu pozwoliła muzykom na wykluczenie instrumentalnych fikołków i popisów. Utwory są prowadzone spokojnie i pewnie, co nie znaczy że są ciche – często pojawia się noise, stoner-sound, przester, rzadziej: pogłos. Niepokojące emocje będące sednem Diamentów są zamknięte pomiędzy intro "Mgła" i outro "Laguna", które wprowadzają w klimat albumu i uspokajają nastrój przy jego zakończeniu. Czwarta płyta Psychocukra to roots-blues, stoner-noise, psychodelia, kryminalny jazz i szczypta piosenkowych melodii. Ciekawe, jak te nagrania sprawdzą się na koncertach łódzkiego tria.

[Łukasz Folda]