polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Psychocukier
Kopalnia Sztuki | Zabrze | 11.01.13

Psychocukier nie jest już zespołem, który musi cokolwiek udowadniać. Raczej – rozwija swoje umiejętności tworzenia i prezentowania na żywo autorskiego rock'n'rolla. Bez zbędnej filozofii, bez zbędnej otoczki, na scenie są po prostu sobą.

Zabrzański koncert tria był finałem minifestiwalu Lunapaleta. Na korzyść grupy świadczy choćby fakt, że publiczność po raz pierwszy wstała i tańczyła pod sceną. Muzycy zaprezentowali materiał głównie z ostatniej płyty Królestwo i debiutu Małpy morskie (m. in. odświeżone "Harry J." i "Ametyst 104", "Maczeta rębajły", "Gwiazda", "Nigdy Nigdzie Nikt", "Psychonauta", "Królestwo"). Zabrakło najbardziej wyczekiwanej przez słuchaczy "Bikiniarskiej potańcówki", jednak zagrany podczas jednego z bisów "Kamikaze!" zrekompensował głód tańczących.

Szykujący się do wydania czwartej płyty (producentem będzie Noon) zespół pewnie prezentuje się na scenie i zdobywa publiczność niezależnie od panujących warunków. Podczas festiwalowego koncertu przeszarżowali m. in. kilkakrotne problemy z przodami (które całkowicie odmówiły posłuszeństwa) i spory pogłos panujący w hali dawnej markowni kopalni Ludwik (obecnie jest to przestrzeń wykorzystywana na potrzeby kultury przez fundację Kopalnia Sztuki). Dało się odczuć, że to dopiero drugi koncert na trasie (choć może to przez te jaja), ale nawet występ będący swego rodzaju rozgrzewką elektryzował. Królestwo za Psychocukier w wersji live.

[zdjęcia: Łukasz Folda]

Psychocukier [fot. Łukasz Folda]
Psychocukier [fot. Łukasz Folda]
Psychocukier [fot. Łukasz Folda]
Psychocukier [fot. Łukasz Folda]
Psychocukier [fot. Łukasz Folda]
Psychocukier [fot. Łukasz Folda]
Psychocukier [fot. Łukasz Folda]
Psychocukier [fot. Łukasz Folda]
Psychocukier [fot. Łukasz Folda]
Psychocukier [fot. Łukasz Folda]