polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Wojciech Bąkowski Kształt

Wojciech Bąkowski
Kształt

Mam wrażenie, że nawet wśród tych, którzy doskonale wiedzą co zacz „miły, młody człowiek”, zdania na temat tego, czy Niwea jest zespołem popowym, są podzielone. Dla mnie w każdym razie jest, w swym naszpikowaniu zapadającymi w pamięć mini melodiami, szlagwortami i dopracowaną produkcją Dawida Szczęsnego. Natomiast solowa płyta Bąkowskiego to raczej eksperyment i ascetyzm. Generalnie mało tekstu, linia basu, quasi-melodia w górnych rejestrach, jeden werbel, jeden talerz. Monochromatyzm. Taki format – poprzednia płyta podpisana nazwiskiem, Zsyp, była przecież słuchowiskiem. Na Kształcie nie ma żadnej prali, mało (jeśli w ogóle) jest wcielania się w role szarych Kowalskich, którzy w pociągach i tramwajach wygadują te wszystkie niestworzone rzeczy. „Ściana” to nawet pozostałość pracy audio-wideo, którą można było zobaczyć w warszawskim CSW w 2010 roku. Oscylujące poziomy głośności podkładu w „Najazdach podłogowych” sprawiają zaś wrażenie przypadkowych. A jednak Bąkowski przykuwa uwagę. Jego dozowanie elementów dźwiękowych przypomina mi trochę Grupę Kot i jej sekwencyjne odpalanie ścieżek z magnetofonów, a całokształt wciąga surowym poszukiwaniem w duchu wczesno-industrialnym, spod którego wyzierają cząstki zimnofalowe. Internet donosi, że koty dziennikarek orandż i redaktorzy te mobajl odpadają przed końcem tej płyty, jednak moim zdaniem wytrzymać warto. Z koncertów Suicide ludzie też wychodzili.

[Piotr Lewandowski]