polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
DEADBEAT Eight

DEADBEAT
Eight

Scott Monteith powraca i przyznam, że jak na mnie – osobę, która dość chłodno patrzy na scenę dubtechno i dubstepową – te nagrania robią duże wrażenie. W przeciwieństwie do „Drawn & Quartered”, spokojniejszego i trochę rozimprowizowanego materiału, którym zapoczątkował działalność BLKRTZ Records, teraz mamy do czynienia z rzeczą ciężkozbrojoną. Głębokie basy atakują już na samym początku Elephant in the Pool i zdecydowanie wiodą prym, w formie zwartej, gęstej, natarczywej i dosyć agresywnej (świetne, houseowe May Rotten Roots albo utrzymane w prawie etnicznym tonie Yard). Spokojniej robi się, kiedy w nagraniach gościnnie pojawiają się Danuel Tate, Matthew Jonson (genialny, trochę kosmiczno-krautrockowy Wolves and Angels) czy Dandy Jack, ale poza nimi to bardzo pulsująca płyta, transowa i hipnotyzująca jak w świetnym, wwiercającym się i trochę kwaśnym Alamut. To w dużym stopniu zasługa fantastycznie brzmiących syntezatorów, często wysuwających się na pierwszy plan i świetnie splatających się z sekcją rytmiczną. Bogate w brzmienia i pomysły wydawnictwo świetnie ukazuje najnowsze oblicze Deadbeat, a jednocześnie umacnia jego pozycję, która od 13 lat nie słabnie, ale wzrasta, czego „Eight” jest najlepszym dowodem.

[Jakub Knera]

artykuły o Deadbeat w popupmusic