polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
EARTH Angels of Darkness, Demons of Light II

EARTH
Angels of Darkness, Demons of Light II

Drugą część „Angels of Darkness, Demons of Light” łatwo potraktować jako kolejną powtórkę z rozrywki sennie przesuwających się przestrzennych krajobrazów Dylana Carlsona. Ale można też dostrzec w niej nowy etap sagi niekończących się, tektonicznie postępujących wariacji na temat cierpliwości, repetycji i nastroju, tym razem zrealizowany w improwizowanych ramach. Pierwsza część „Angels…” wyczerpała kompozycje przygotowane przez Carlsona na pierwszą sesję z kwartecie z Lori Goldston na wiolonczeli. W improwizacjach wokół kompaktowych groove’ów, stanowiących punkt wyjścia tej części, w zespole dyskretnie wyróżniają się dwa podduety, rytmiczny i melodyczny, z Carlsonem w roli spoiwa między sekcją a Goldsmith. Jej długie tony tworzą tak fascynujące kontrapunkty dla repetycji, że sam Carlson chętnie oddaje się tej drugiej.

O ile na pierwszej części Earth przywodzili na myśl GY!BE, to tutaj przesuwają się w stronę jazzowego minimalizmu a la „In a Silent Way”, do którego otwarcie płyty luźno się odwołuje; a tak też spojrzeć można na eksponowanie przez Adrienne Davies brzmień talerzy w dalszej części płyty. Sednem muzyki Earth niezmiennie jest przetwarzanie zmieniających się inspiracji przy wyjątkowej sonicznej wrażliwości i umiejętności operowania wybraną paletą w celu wydobycia hipnotycznych pierwiastków. Mnie osobiście to właśnie ich ascetyczne brzmieniowo, a wykonawczo bliższe koncertowemu oblicze odpowiada najbardziej, a drobne przesunięcia pozwalają na nowo odkrywać potencjał muzycznej filozofii Carlsona, na którą nie raz i nie dwa traktowano z pobłażliwością, a z perspektywy widać, że to jego zwięzła, cierpliwa argumentacja bierze górę.

[Piotr Lewandowski]